Przy okazji wizyty w Foz do Iguaçu (Brazylia, klik), zdecydowaliśmy się na spędzenie jednego dnia (25.09.2014) w Ciudad Del Este (Paragwaj), leżącego praktycznie na samej granicy między tymi dwoma państwami. Wcześniej o samym mieście czytaliśmy dość nieprzyjemne opinie. Miasto przemytu, narkotyków, podobno samo centrum czarnego rynku w Ameryce Łacińskiej. Co tu dużo mówić… Nie trzeba było Nas dłużej przekonywać.

Centrum Ciudad del Este. Widok z mostu między Paragwajem a Brazylią. Salto Monday. 

Bezpieczeństwo w Miejscach Względnie Niebezpiecznych, Czyli Witamy w Ciudad del Este.

      Przed rozpoczęciem opisu samej wycieczki, pozwolimy sobie na małą dygresję na temat bezpieczeństwa w miejscach takich jak to. Ogólnie stosuje się pewną poprawność, jaką jest przestrzeganie przed miejscami niebezpiecznymi bądź postrzeganymi w tenże sposób. Prawda (według nas oczywiście) jest taka, iż wszędzie (poza ekstremalnymi przypadkami, ale to już kwestia indywidualnego rozsądku) możecie czuć się bezpiecznie jeżeli stosujecie się do pewnych reguł właściwych dla określonego regionu. Na wypad do Paragwaju założyliśmy skromne, nierzucające się w oczy ubrania (na pewno niewyzywające w przypadku kobiet), oczywiście nie chodziliśmy po ulicy pokazując nasz sprzęt elektroniczny (dla nas ubogi, ale jednak), a kiedy przychodziło do płacenia za coś na ulicy, to była to tak zwana zwięzła i szybka akcja. Proste? Ale wróćmy do tematu…

Pozytywni i uśmiechnięci Paragwajczycy. Mimo wszystko pozując do zdjęcia, trzymam swoją torebkę.

Foz do Iguaçu a Ciudad Del Este. Autobus i Spacer Przez Most.

      Jeżeli również startujecie z miasta Foz, to dojazd jest niezwykle prosty. Autobus podjeżdża praktycznie pod samą granicę, którą w rzeczywistości jest rozwalający się most. Przechodzicie go i jesteście w Paragwaju. Jeżeli chcecie pieczątkę w paszporcie, sami musicie się po nią stawić. Jeżeli nie, to po prostu przechodzicie, raczej nikt nie powinien was zatrzymać. Jest też inna dość interesująca opcja przekroczenia tejże granicy. Otóż po obu stronach stoją tak zwane Moto Taxi. Można z nich skorzystać, ale… wiemy z zaufanego źródła, że większość kierowców nie potrafi jeździć (i jednocześnie hmm… nie żałują gazu), co powoduje częste wypadki z ich udziałem. Także opcja dla totalnych ekstremistów. My spokojnym spacerkiem dotarliśmy do Paragwaju.

Moto Taxi. Przejście przez most. Granica Brazylia – Paragwaj. 

Yerba Mate oraz TereréTaaak, To Jest Paragwaj!

    Wystarczy przekroczyć granicę a wszędzie wokoło pojawiają się ludzie pijący specyficzny napar z całkiem interesująco wyglądających termosików. Zestawy z reguły przypięte mieli do pasków i w sumie każdy był inny i przez to zwracał naszą uwagę. Napar, który pili to yerba mate (w wersji na ciepło), bądź tereré (z zimną wodą i lodem). W Paragwaju tereré jest wersją bardziej popularną ze względu na panujący tam ciepły klimat. Ale co to w ogóle jest? Można powiedzieć, że jest to naturalny odpowiednik popularnej u nas kawy. Pobudza w podobny sposób, ale jest zdecydowanie zdrowsze. Odstręczać może nas jednak bardzo wyrazisty smak, szczególnie odrzucający podczas pierwszej degustacji. Yerbe zalewa się wodą kilka razy i każde kolejne zalanie jest delikatniejsze i radzimy (jeżeli jest taka możliwość) spróbować najpierw drugiego lub trzeciego zalania.

Zestaw do Yerba Mate (termos, tykwa, bombilla). Dzięki uprzejmości Tattiany Ortiz.

Centrum Ciudad Del Este, Bo Czasami Piękno Jest w Chaosie 😛

    Rozpoczęła się wędrówka po mieście, a ściślej samym centrum, które jest jednym wielkim straganem, gdzie teoretycznie możecie kupić dosłownie wszystko. Niby mieliśmy wypisane nazwy ‘bezpiecznych’ ulic, po których według planu mieliśmy krążyć. Aleee…. Po co? Poza tym wszędzie nieład, brak reguł, no ogólny bałagan zachęcający nas by zajrzeć w każdy kąt. Hmmm… czyli właśnie to, co wcześniej mówił nam Internet. Tylko, że czytaliśmy wypowiedzi typu: ‘Ciudad Del Este – moje największe rozczarowanie’. Zależy czego oczekujemy! My znaleźliśmy dokładnie to, czego szukaliśmy. Egzotyka i nieład, coś pięknego, coś innego.

‚Elegancko’ poukładane kable elektryczne na ulicy. Zdjęcia centrum – chyba nie da się nie ulec wrażeniu, że bardziej przypominają azjatycką mieścinę niż miasto w Ameryce Płd.

Paragwaj po raz drugi, czyli: W Sercu Czarnego Rynku Ameryki Łacińskiej cz.2

2 thoughts on “W Sercu Czarnego Rynku Ameryki Łacińskiej. Paragwaj, Ciudad del Este cz.1.

  1. Michał G. napisał(a):

    No, no, powodzenia w podróżach i w prowadzeniu bloga!

    1. Monopolka napisał(a):

      A dziękujemy bardzo! 🙂
      Oczywiście zachęcamy do czytania!
      Bądź z nami na bieżąco 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *