Przypominamy, że obecnie zwiedzamy prawdziwą turystyczną perełkę. Majorka, bo o niej właśnie mowa jest wyjątkowym miejscem na mapie Europy… Zresztą sami zobaczycie 😛 Dzisiaj serwujemy Wam: Sa Calobra wraz z niezwykłą drogą, określaną jako Węzeł Krawata, Cap de Formentor, Port de Pollença oraz dwa urocze miasteczka: Alcúdia i Artà. Nie próżnujemy 😛

    W pierwszym poście (klik) opisaliśmy zamek Bellver w mieście Palma de Mallorca, a następnie miejscowości Valldemossa oraz Sóller. Ale to jeszcze nie koniec…

Droga na Sa Callobra. Porto Cristo.

Sa Calobra – Miejsce, Którego Nie Wolno Pominąć!

    Sa Calobra, czyli malownicza zatoka na północy wyspy to miejsce, które koniecznie musicie zobaczyć! Inaczej w ogóle nie byliście na Majorce! W sumie chodzi tu również o samą drogę, która tam prowadzi – Węzeł Krawata, czyli serpentyna górska Nudo de la Corbata. Serpentyny, widoki, serpentyny, widoki. Coś pięknego. Radzimy uważać na autobusy, samochody i wszechobecne rowery. Droga jest wąska, otoczona skałami, a każdy chce się nią przejechać. Sama długość trasy nie przekracza bodajże 15 km, zatem wzmożona ostrożność na dość krótkim odcinku i po krzyku. W tym miejscu chcemy też zauważyć, iż Majorka jest prawdziwym rajem dla cyklistów. Dosłownie z każdej strony nadjeżdżają rowery.

Droga na Sa Callobra widok na Sóller (zdjęcie nr 1), Węzeł Krawata (zdjęcie nr 2). Kolejne zdjęcia przedstawiają sytuacje na drodze. Ostatnie zdjęcie Sa Callobra.

Cap de Formentor. Taki Mały Koniec Świata Na Majorce…

    Cap de Formentor, czyli najdalej wysunięty na zachód punkt wyspy. Taki mały koniec świata. Wieje tu niesamowicie, ale warto choć na chwilę odwiedzić to miejsce. Widoki  u nasady półwyspu (jest tu punkt widokowy) są zdecydowanie ładniejsze niż na jego końcu. Tam poza latarnią i bezkresnym morzem w sumie nie ma nic.

      Widoki po drodze oraz sam Cap de Formentor.

Port de Pollença. Niepotrzebny Przystanek.

    Dosłownie na chwilę zatrzymaliśmy się w Port de Pollença. Pomoczyliśmy nogi i pojechaliśmy dalej. Nic zachwycającego. Morze – tak, port – tak, czyli teoretycznie wszystko jest na swoim miejscu, ale chyba spodziewaliśmy się czegoś więcej… Ale czegoż można spodziewać się po… porcie? 😛

Port de Pollença.

Alcúdia – Dawna Stolica.

    Dawną stolicą Majorki była, położona na północy wyspy, Alcúdia. Dzięki dobrze zachowanym średniowiecznym murom obronnym, miasto nadal pozwala poczuć ducha dawnych czasów. Wąskie uliczki, ratusz, pozostałości rzymskiego teatru czy arena corridy zachęcają do zwiedzania. Dodatkowo nie brakuje tam kawiarenek i restauracji, wszystko wyważone ze smakiem i podane w pełnej krasie hiszpańskiego słońca. Zdecydowanie polecam odwiedzić to miejsce, by skusić się na spokojny spacer wąskimi uliczkami. Dodatkowo dla każdego coś miłego: pobliska plaża jest najdłuższą na wyspie (ok. 10 km) oraz Port d’Alcúdia dla wielbicieli jachtów i małych stateczków.

Alcúdia.

Artà i Widok Na Miasto.

    Kolejny punkt na naszej liście to Artà. Polecamy spacer po uliczkach miasteczka oraz widok ze wzniesienia, na którym usytuowane jest Sanktuarium de Sant Salvador. Byliśmy tam z samego rana (chyba ok. godz. 9.00), z jednej strony piękne zielone rejony dodatkowo podkolorowane przez wstające słońce, z drugiej widok na miasto.

        Artà. Widok z Sanktuarium de Sant Salvador.

„Niebo jak turkus, morze jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie” cz.3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *