Dzisiejszym postem żegnamy się z uroczą hiszpańską wyspą, jej głośnymi i nader wesołymi mieszkańcami oraz wyśmienitą kuchnią… o której też napiszemy jeszcze kilka słów. Poza tym kontynuujemy podróż – Porto Cristo oraz Smocze Jaskinie, plaże (Cala Pi i S’Arenal) oraz Palma de Mallorca – to nasze kolejne cele. Do dzieła!

    Poprzedni post o Majorce (klik) to przede wszystkim Sa Calobra wraz ze słynną trasą – Węzeł Krawata, Cap de Formentor czy miasteczka takie jak Alcúdia czy Artà.

Porto Cristo. Cala Pi.

Porto Cristo i Smocze Jaskinie – A Zapowiadało Się Tak Dobrze…

    Porto Cristo to piękne miejsce (skały, szalejąca w dole woda i przestrzeń), które odwiedziliśmy przy okazji zwiedzania słynnych Smoczych Jaskiń (hiszp. Cuevas del Drach). I w sumie samo Porto Cristo było dla nas bardziej interesujące niż docelowe jaskinie. Przede wszystkim dlatego, że były one bardzo zatłoczone (przypominamy, że zwiedzaliśmy poza sezonem), a mimo to czekaliśmy wieczność (aż przygotowana sala w jaskini zapełni się ludźmi) na ‘koncert’ muzyki klasycznej, który w rzeczywistości okazał się jednym nudnym utworem. Zespół krążył gdzieś w oddali na łódce i szybko uciekł. Szkoda kasy (jakoś ok. 12 euro). Jest wiele tańszych obiektów tego typu, gdzie nie trzeba cisnąć się wraz z tysiącem innych osób. Co kto lubi, my lekko mówiąc nie przepadamy za zatłoczonymi atrakcjami.

Porto Cristo – skały, woda i słońce. Cudowna kombinacja. Na ostatnim zdjęciu widać emocje Piotrka na wieść, że raczej nie powinien skakać na główkę 😛

Smocze Jaskinie. Oczywiście jest zakaz robienia zdjęć w tym miejscu…

Cala Pi – Wygląda Ładnie, Ale Kiedy Podejść Bliżej…

    Kolejnym rozczarowaniem okazała się plaża w Cala Pi, która… nie wyglądała na najczystszą. Delikatnie mówiąc, nie byliśmy zadowoleni tym odkryciem. Zrobiliśmy kilka zdjęć wśród skał i ruszyliśmy dalej w drogę.

Cala Pi.

S’Arenal – Typowo Turystycznie, Ale Za To Czysto!

    Bez obaw wykąpaliśmy się na plaży w S’Arenal. Ładnie i czysto, jest promenada i sklepy z pamiątkami. Miłe turystyczne miejsce. Spokojnie można tutaj odpocząć i zrelaksować się po trudach podróży 😛

Plaża w S’Arenal.

Palma de Mallorca – Czyli Stolica Po Raz Drugi.

    Na koniec przyszedł czas na stolicę – Palma de Mallorca. Oczywiście największe miasto na wyspie oferuje turystom wiele różnych atrakcji (kluby, restauracje, plaże, zabytki…), ale jeżeli zamierzacie jechać na Majorkę i spędzać czas tylko w tym miejscu, to przemyślcie sprawę jeszcze raz. Reszta wyspy jest dużo bardziej interesująca, a sama stolica to nic odkrywczego. Owszem, jest ładnie i czysto, ale to wszystko. 1 góra 2 dni (jeżeli chcecie poleniuchować na plaży). Ale wiadomo, dla każdego coś innego.

    My zdecydowaliśmy się na spacer wśród wąskich uliczek (jakże standardowy element hiszpańskich miast), port, wizytę w Katedrze La Seu, Łaźnie Arabskie. Jeżeli chodzi o katedrę to nie da się jej pominąć. Piękna, majestatyczna, górująca nad miastem świątynia. Na nas zdecydowanie większe wrażenie zrobiła z zewnątrz niż wewnątrz, ale to pewnie czysto subiektywne odczucie. O ile dobrze pamiętamy, to zwiedzanie kosztuje ok. 6 euro (cena obejmuje również muzealne eksponaty).  Jeżeli ktoś nie chce iść do muzeum to polecamy po prostu przyjść za darmo na niedzielną mszę. Jeżeli kupujecie pamiątki z podróży to tych z was, którzy potrafią się targować zachęcamy do zakupów u malarzy sprzedających swoje prace właśnie w okolicy katedry. Potrafią sporo zejść z ceny. Łaźnie Arabskie (Banys Arabs) pochodzące z X wieku należą do nielicznych zabytków epoki arabskiej, które można oglądać w Palmie. Bilet kosztuje 2 euro (cena obejmuje również ogród). Zdecydowanie bez szału.

    Aaaa i nie jedzcie mandarynek z drzew sadzonych w mieście. Są one tylko ozdobą, żadnych walorów smakowych nie uraczycie 🙂

Palma de Mallorca. Plaża oraz Port.

 

Palma de Mallorca. Hiszpańska rzeka… W roli wytłumaczenia po deszczu płynie tutaj najprawdziwsza z rzek.

Palma de Mallorca. Katedra La Seu.

Palma de Mallorca. Łaźnie Arabskie oraz ogrody.

Palma de Mallorca – miasto.

Hiszpańskie Jedzenie.

    Uwielbiamy ryby i owoce morza, uwielbiamy też śródziemnomorską kuchnię. Paella z owocami morza (hiszp. Paella de la mare) powinna zatem okazać się idealnym wyborem. No i była! Bez dwóch zdań! Kwestia jeszcze pewnie taka, że trafiliśmy na dobrą restaurację (niestety nie pamiętamy nazwy), bo kiedy w Alicante jedliśmy podobną paellę, już niestety zachwyceni nie byliśmy…

Paella z owocami morza.

Małe Podsumowanie Wyjazdu.

Podsumowując wyjazd wynióśł nas mniej więcej 2000 zł (2 osoby, 5 dni).

Bilety – ok. 600 zł (2 osoby po ok. 300 zł)

Samochód – ok. 800 zł (1200 zł – podzielone na 3 osoby) – oczywiście auto służyło również za noclegi.

Atrakcje:

  • Smocze Jaskinie – ok. 110 zł (2 osoby po ok. 55 zł)
  • Katedra La Seu – ok. 50 zł (2 osoby po ok. 25 zł)
  • Łaźnie Arabskie – ok. 16 zł (2 osoby po ok. 8 zł)

Pamiątka (2 namalowane krajobrazy) – ok. 40 zł (Umiejętność targowania się jest bardzo cenna xD)

Jedzenie raczej po taniości. Stosujemy zasadę jednego ciepłego posiłku dziennie. Reszta to bułki, jogurty czy owoce.

Wycieczka na Majorkę była naszą pierwszą można rzec większą wyprawą (wcześniej nie zapuszczaliśmy się dalej niż na tereny Bawarii). Zapewne z tego też powodu jest to dla nas bardzo sentymentalne miejsce. Tak czy inaczej – to po prostu jedno z najlepszych miejsc w Europie (poza sezonem :P)!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *