Po dwóch dniach wędrówki i walki z naszymi słabościami na szlaku (klik) wracamy do rzeczywistości. Skupiamy się na naszym następnym celu – Zamek Neuschwanstein. Każdy z Was go widział, chociaż może nawet o tym nie wiecie. Jest to budowla, na której podstawie wystylizowano szeroko znany Zamek Disney’a. Później ruszamy w kierunku bawarskiej stolicy – Monachium.

Zamek Neuschwanstein i reklama piwa w Monachium.

Zamek Neuschwanstein – Disneyowski Pierwowzór.

    Zamek Neuschwanstein budowany był na potrzeby króla Bawarii Ludwika II Wittelsbach’a (Ludwik Szalony, Bajkowy Król). Właściciel spędził w swojej magicznej rezydencji zaledwie kilka miesięcy i zmarł jeszcze przed zakończeniem budowy.

    Nie widzieliśmy innej opcji jak zwiedzić ten niesamowity zamek od środka. Zdecydowaliśmy się na polskiego audio-przewodnika. Dzięki czemu zapoznaliśmy się z wieloma interesującymi faktami dotyczącymi samej budowli jak i na temat jej niezwykle wrażliwego twórcy. Sam zamek jest miejscem magicznym, nigdzie nie widzieliśmy lepszego, piękniejszego, okazalszego niż ten! Po zwiedzaniu stwierdziliśmy, że jeżeli zwiedzałeś Zamek Neuschwanstein, to zwiedzałeś już wszystkie najpiękniejsze (przynajmniej te europejskie) zamki 😛 Niestety zakaz fotografowania wnętrz trochę nas ograniczył…

Adres:

  • Alpseestraße 12, D-87645 Hohenschwangau.

Godziny otwarcia:

  • Od kwietnia do 15 października: 09:00 – 18:00.
  • Od 16 października do marca: 10:00 – 16:00.
  • Otwarte codziennie oprócz 1 stycznia i 24 / 25 / 31 grudnia.

Koszt:

  • 12 euro bilet normalny / 11 euro bilet ulgowy.
  • Wejście na oba zamki: 21 euro.
  • Dzieci i młodzież do lat 18 wstęp darmowy.

Widać podobieństwo? Źródła: Zdjęcie po lewej, Zdjęcie po prawej.

Zamkek Neuschwanstein.

Zamek Hohenschwangau – Po sąsiedzku z Neuschwanstein…

    W prostej linii 500 m od Zamku Neuschwanstein znajdziecie kolejną budowlę związaną z życiem bawarskiego króla, a mianowicie Zamek Hohenschwangau – miejsce urodzenia wspomnianego władcy. Tym razem odpuściliśmy sobie zwiedzanie. Dlaczego? W naszej ocenie wypada baaardzo blado w porównaniu do swojego sąsiada.

Adres:

  • Alpseestraße 12, D-87645 Hohenschwangau.

Godziny otwarcia:

  • Od kwietnia do 15 października: 09:00 – 18:00.
  • Od 16 października do marca: 10:00 – 16:00.
  • Otwarte codziennie oprócz 1 stycznia i 24 / 25 / 31 grudnia.

Koszt:

  • 12 euro bilet normalny / 11 euro bilet ulgowy.
  • Wejście na oba zamki: 21 euro.
  • Dzieci i młodzież do lat 18 wstęp darmowy.

Zamek Hohenschwangau.

Schwangau – Po Co i Dla Kogo?

    Mała miejscowość w gminie Schwangau skupiająca się wokół tych dwóch turystycznych gigantów sama w sobie ma też dużo do zaoferowania. Co i dla kogo? Otóż Dla spragnionych wypoczynku i relaksu. Cisza, piękno przyrody, czyste jeziorko i cudowne góry wokoło. Oczywiście przypominamy, że jest to opis miasteczka w 2012 roku. Może coś się zmieniło… W każdym razie wrzucamy kilka pokazowych fotek.

        Dzielnica Hohenschwangau.

Monachium – Stolica Pięknej Bawarii.

      Szczerze mówiąc… W ogóle nie chcieliśmy tu przyjechać. Nasza zaplanowana trasa prowadziła przez Alpy i całą Austrię aż do Wiednia. Niestety pokonała nas siła wyższa. Góry. Mieliśmy bardzo słaby samochód, nie dość, że ciężki (no i nas czworo w środku + bagaże), to jeszcze auto było na gaz. Po niemieckiej stronie wszystko było w porządku, gdyż tam przeprawy górskie sprowadzone są do kilku dłuższych czy krótszych tuneli. Na austriackim terenie nikt na ten pomysł nie wpadł. Tutaj na trasie zafundowano nam prawdziwy rollercoaster. Nasze Doewoo nie wytrzymało ciągłej podróży z góry w dół i z powrotem. Z ciężkim sercem (bo taka trasa podobała nam się oczywiście o wiele bardziej), musieliśmy zawrócić. Tak narodził się pomysł wizyty w Monachium. Bez planu, bez żadnej wiedzy na temat miasta czy jego zabytków.

    Samochód zostawiliśmy koło jakiegoś parku w bodajże drugiej zonie. Tam też spaliśmy. Zwiedzanie zaczęliśmy od mozolnego spaceru w stronę centrum. Należało dostać się do turystycznej części miasta i w pierwszej lepszej księgarni czy sklepie z pamiątkami, sprawdzić co warto tutaj zobaczyć. Niestety obrawszy taką drogę, nie znaleźliśmy niczego alternatywnego, ale dużego wyboru nie mieliśmy.

Monachium, Sendlinger Tor i Bramy Miejskie.

    Po dziś dzień w Monachium widoczne jest świadectwo dawnych czasów, stare budownictwo czy mury obronne. Zachowały się również 3 bramy miejskie, w tym widoczna na zdjęciu Sendlinger Tor, brama w południowej części miasta.

 a) W Monachium b) Sendlinger Tor.

Monachium, Ratusz – Stary i Nowy.

    Co jak co, ale nie można pominąć typowej atrakcji turystycznej – wielki, od razu rzucający się w oczy, Nowy Ratusz. Hmm… Wybudowali Nowy, a Stary stoi sobie kawałek dalej.

 Nowy (po lewej) i Stary (po prawej) Ratusz.

Monachium, Rezydencja królewska i Teatr Cuvilliésa.

     Rezydencję królewską w Monachium nie da się jednoznacznie określić. Reprezentuje ona przegląd wielu niepowiązanych ze sobą stylów architektonicznych, co już samo w sobie czyni z niej interesującą figurę na mapie miasta. Ponadto oferuje wielogodzinne zwiedzanie wielorakich komnat, takich jak sale muzealne, koncertowe czy teatralne. My zdecydowaliśmy się na rokokowy Teatr Cuvilliésa, miejsce, które pamięta premierowe przedstawienia autorstwa Mozarta.

Adres:

  • Residenzstraße 1, 80333 München.

Godziny otwarcia:

  • Od kwietnia do 16 października: 9:00 – 18:00 (ostatnie wejście 17:00).
  • Od 17 października do marca: 10:00 – 17:00 (ostatnie wejście 16:00).
  • Otwarte codziennie.

Koszt:

  • Muzeum: 7 euro.
  • Teatr: 3,5 euro.

a) Plac przed Rezydencją b) Widzieliśmy wielu ulicznych artystów czy opiekunów wytresowanych zwierząt, ale prezentacja gęsi domowej to chyba za wiele… A skoro jesteśmy już przy ptakach, to w całym mieście nie zauważyliśmy ani jednego gołębia…
Dziwne… Wybili je czy co? c) Teatr Cuvilliésa.
           

Monachium, Ogród Hofgarten.

     Przy północnym skrzydle Rezydencji zaczyna się Ogród Hofgarten. Miłe zielone miejsce, gdzie miejscowi i turyści szukają chwili spokoju i wytchnienia od zatłoczonego miasta. Geometrycznie rozlokowane żywopłoty, fontanny, piękne alejki wyciszają, ale też dodają nam nowej energii i chęci poszukiwań. Ciekawi nas co jest za każdym kolejnym zakrętem.

Ogrody Hofgarten.

Monachium, Cmentarz Alter Südfriedhof… Taka Ciekawostka 😛

    Przechadzając się bez pośpiechu ulicami każdego miasta można odkryć najróżniejsze perełki i dziwne rozwiązania. W tak dużym mieście jak Monachium, niemalże pewne jest, że coś takiego znajdziemy. No i proszę! Oto cmentarz Alter Südfriedhof oraz jego bezpośredni sąsiad – plac zabaw dla najmłodszych. Teren dla dzieci i miejsce wiecznego spoczynku dzieli tylko mur… No cóż… Jest to dla nas co najmniej dziwne…

Cmentarz Alter Südfriedhof.

Monachium i Świątynie w Mieście.

    Kościoły. Często tworzące wizytówki największych europejskich miast. Co w nich jest takiego szczególnego? Czujemy tam bliskość Boga, podziwiamy architekturę, wystrój, dzieła sztuki? Dla jednych miejsce kultu, dla reszty zazwyczaj darmowe muzeum. Niezależnie od pobudek większość turystów kieruje swoje kroki ku tym najstarszych czy najbardziej okazałym. Pokażemy Wam zatem kilka świątyń, jakie zwiedziliśmy w Monachium:

    Katedra Najświętszej Marii Panny.

    Niby jest to ogromna i główna świątynia miasta… Jednak nic nas tutaj nie zachwyciło aż do tego stopnia, że zrobiliśmy tylko jedno zdjęcie.

Katedra Najświętszej Marii Panny. Nagrobek cesarza Ludwika IV.

    Kościół Ducha Świętego.

    Jedna z najstarszych świątyń w Monachium. Początkowo była to romańska kaplica, która spłonęła w wielkim pożarze miasta. Później wybudowano kościół w stylu gotyckim. Ten z kolei po przebudowie, uzyskał barokowe wnętrza, które podziwiamy po dziś dzień.

Kościół Ducha Świętego.

    Kościół Ortodoksyjny.

    Szczerze mówiąc nie wiemy jaką świątynia ta nosi nazwę, jedyne czego jesteśmy pewni to fakt, iż jest to jakaś odmiana ortodoksyjna. Wnętrze po prostu nas urzekło. Surowe, a jednocześnie ciepłe, bez zbędnych ozdób, świecidełek czy aniołków hasających wesoło po chmurkach. Po prostu, kościół. Panowała tam taka głęboka cisza i przejmująca atmosfera, że trąciwszy krzesło czuliśmy się źle z powodu zakłócenia panującego tam spokoju. Takie miejsca kultu lubimy. Pozwalają one poczuć COŚ w panującym obecnie nieczułym XXI wieku.

Kościół Ortodoksyjny.

    Kościół św. Jana Nepomucena.

    Z zewnątrz bardzo niepozorny, niemalże plomba między kamienicami. Jakby po prostu brakowało w sąsiedztwie jakiegoś elementu i ktoś wpadł na pomysł załatania dziury. Kiedy znaleźliśmy się wewnątrz budynku otoczył nas przepych barokowego świata. Było tam wszystko i wszędzie. Każdy centymetr świątyni musiał być zapełniony złotem, rzeźbą i wszystkim co akurat wpadło artyście do głowy…

Kościół św. Jana Nepomucena.

    Kościół Teatynów.

    Elewacja wygląda dość zwyczajnie… Może trochę hiszpańsko? W każdym razie zewnętrzny wygląd kościoła jakoś szczególnie nie zachęca pielgrzymów, by zawitali w jego progi. Chyba nawet chwieliśmy go pominąć… Jest to klasyczny przykład, by nie oceniać książki po okładce, gdyż wnętrze świątyni okazało się niezwykle interesujące i dość unikalne jak na kościół katolicki. W jaki sposób? Otóż wnętrze jest bardzo ozdobne, a jednak całe w bieli, eleganckie, wręcz można rzec boskie.

Kościół Teatynów.

    Synagoga Ohel Jakob.

    Jak każda spotkana przez nas do tej pory świątynia żydowska (poza jedną na terenie KZ Dachau) była zamknięta. Zresztą… nadmiernie nowoczesny wygląd elewacji jakoś nas nie zachęcił do zwiedzania…

Synagoga Ohel Jakob.

Nasze Luksusowe Noclegi 😛

    Kilka fotek z noclegów musi być! 😛 Jak zawsze zbudowaliśmy dość elegancki „cygański tabor” i w niemalże komfortowych pozycjach poszliśmy spać… I tak cały tydzień xD

 Noclegi.

Niemcy. Podsumowanie.

    Jeżeli mowa o kosztach wyjazdu, to wydaliśmy mniej więcej 1500 zł (2 osoby/jakieś 6 dni). Przejechaliśmy 2638 km (z tym, że jest to również trasa z Sochaczewa do Kostrzyna nad Odrą, później powrót przez Wrocław). 4 osoby składały się na paliwo (po 250 zł), zatem nasz koszt to 500 zł.

Noclegi:

  • Samochód
  • 1 noc w schronisku – 80 zł (2 osoby po ok. 40 zł)

Atrakcje:

  • Pałac biskupi w Würzburgu – ok. 60 zł (2 osoby po ok. 30 zł)
  • KZ Dachau – ok. 28 zł (2 osoby po ok. 14 zł)
  • Partnachklamm – 28 zł (2 osoby po ok. 14 zł)
  • Zjazd kolejką z Zugspitze – ok. 224 zł (2 osoby po ok. 112 zł)
  • Zamek Neuschwanstein – 96 zł (2 osoby po ok. 48 zł)
  • Teatr Cuvilliésa – 28 zł (2 osoby po ok. 14 zł)

Pamiątki (2 rysunki przestawiające Zamek Neuschwanstein) – ok. 32 zł

    Ten wyjazd był naszym pierwszym. Tutaj uczyliśmy się jak planować wyjazdy tak, żeby dawały nam jak najwięcej przyjemności przy jednoczesnej maksymalnej redukcji wydatków. Przesadzaliśmy z oszczędzaniem na jedzeniu. Praktycznie nie kupowaliśmy nic na ciepło. Kanapki, kanapki i kanapki. Było tanio, owszem. Jednocześnie byliśmy zmęczeni, znudzeni, wiecznie głodni i marudni. Po tej wycieczce narodziła się zasada: 1 ciepły posiłek dziennie (no coż przynajmniej jeden… :P). Można przyjąć, że łącznie na jedzenie wydaliśmy niecałe 500 zł.

    Krótki i spontaniczny powoodstockowy wypad ze znajomymi zamienił się w naszą pierwszą poważną i prawdziwą podróż. To właśnie tutaj, w bawarskich uroczych miasteczkach i na szczytach alpejskich gór, złapaliśmy podróżniczego bakcyla i zapragnęliśmy więcej. To zawsze będzie dla nas ważny kierunek. Jednak patrząc całkowicie obiektywnie Bawaria ma bardzo dużo do zaoferowania a różnorodność atrakcji na pewno usatysfakcjonuje niejednego poszukiwacza przygód. Jeżeli szukacie czegoś niezbyt daleko, w miarę tanio i lubicie górskie krajobrazy, piękne mieściny, może trochę historii, to miejsce dla Was.

Wszystkie posty z tego wyjazdu znajdziecie tutaj (klik)!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *