Nasz pierwszy post o Rumunii (klik) traktował o początku podróży, pokonanej przez nas trasie, noclegach oraz wiejskim pięknie północno-zachodniej części kraju. Teraz opuszczamy Maramuresz (rum. Maramureș) i ruszamy w dalszą drogę. Transylwania, ta kraina historyczna jest naszym kolejnym celem!

Wąwóz Bicaz, Most Łgarzy w Sybin.

Wąwóz Bicaz – Piękno na Granicy.

    Następny przystanek: Przełom/Wąwóz/Kanion Bicaz (rum. Cheile Bicazului), niesamowite miejsce na pograniczu Transylwanii i rumuńskiej Mołdawii. W okolicy również zapora, jezioro i sprzyjające relaksowi górskie krajobrazy.

Okolice Wąwozu Bicaz.

Autostop w Rumunii.

    Gdzieś po drodze zabraliśmy autostopowicza. Za dużo z nim nie porozmawialiśmy, bo angielskiego praktycznie nie znał. W tym miejscu chcielibyśmy zaznaczyć, iż autostop w Rumunii jest PŁATNY. Jeżeli chcecie zaoszczędzić, liczycie się z każdym groszem i macie miejsce w aucie to polecamy. Jeżeli widzicie kogoś machającego przy drodze i weźmiecie go ze sobą, to możecie być pewni, że przed opuszczeniem waszego pojazdu wyskoczy z jakichś grosików (my dostaliśmy za ten przejazd 2 leje). Skąd wzięła się kultura zapłaty z podwózkę? Otóż w Rumunii jest dość słabo rozwinięty transport. Z tego co zaobserwowaliśmy to zdecydowanie więcej autobusów kursuje w Transylwanii i tam też było zdecydowanie mniej ‘machających’.

Dojechalim 😛

    Ale wracając do wycieczki – wąwóz. Jest to kanion wyrzeźbiony przez rzekę Bicaz. Wysokość jego ścian przekracza 300 m. Droga długa nie jest, ledwo wąwóz się zaczął, a już się skończył. Mimo to, robi wielkie wrażenie i wart jest obejrzenia.

    Oczywiście jak przystało na porządną atrakcję turystyczną jest tam mnóstwo kramów i stoisk, gdzie można zakupić pamiątki dla całej rodziny.

Wąwóz Bicaz.

Koszt: Przejazd oczywiście darmowy.

Adres: DN12C, Rumunia.

Transylwania/Siedmiogród. Jesteśmy Na Dobrej Drodze!

    Nadszedł czas na wizytę w osławionej krainie. Transylwania wita! 😛 Dom Draculi i jego wampirzej świty 😛 Od pierwszych kilometrów widać, że sprytni mieszkańcy potrafią wykorzystać potencjał tego miejsca…

    Widzieliśmy dwie kobiety, wyglądały jak matka z córką. Poszły sobie na zakupy. Nic w tym dziwnego… Gdyby nie nosiły się na czarno, miały ostro wytapirowane włosy sterczące każdy w inna stronę (kolor platynowy czy gołębi blond…), eksponujące niebieski kolor oczu soczewki… Zastanawialiśmy się tylko dlaczego kobieciny nie pala się w słońcu…

    Inna sprawa, że przy wielu domostwach zobaczycie małe stoiska z czosnkiem xD Kupić czy nie? Dobrze przemyślcie swoją decyzję! 😛

Przydrożny sklepik z czosnkiem.

    W tym rejonie zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc. Miasteczka, góry czy zamek Draculi, wiele by opowiadać! Zaczniemy zatem od spisu miejscowości, które odwiedziliśmy. W następnym poście o Rumunii zapewne dowiecie się więcej 😛

Transylwania. Bran.

    Bran – mała miejscowość położona w południowo-wschodniej części Siedmiogordu, słynna z powodu zlokalizowanego tam zamku. Budowla o tej samej nazwie, rozreklamowana jest jako siedziba historycznego pierwowzoru wampira Draculi. Mamy tutaj oczywiście na myśli okrutnego hospodara wołoskiego, Włada III Palownika. Prawda jest taka, że reklama ta jest bezpodstawna, budowla powstała z ramienia króla węgierskiego, a sam Wład nigdy w tym zamku nie mieszkał. Odpuszczamy sobie zwiedzanie popularnego wśród nieświadomych turystów zamku, robimy nocne fotki i jedziemy dalej.

Zamek w Branie.

Koszt: 35 lei.

Godziny otwarcia: 09:00 – 16:00.

Adres: Strada General Traian Moșoiu 24, Bran 507025, Rumunia.

Transylwania. Braszów.

    Braszów (rum. Brașov) – założone przez Krzyżaków w 1211 roku, obecnie największe miasto w Transylwanii.  Miejsce interesujące niekoniecznie ze względu na mnogość zabytków, gdyż tych nie ma tam aż tak dużo, ale dzięki podwórkom i dziedzińcom ukrytym pośród ubogich osiedli. Każde drzwi skrywają inną tajemnicę, której nie raz i nie dwa nie daliśmy rady się oprzeć 😛 W głuchej ciszy zwiedzaliśmy te tajemicze miejsca w nadziei, iż nie zostaniemy nakryci.

Miasto Brasov.

   Braszów niemalże całkowicie otacza górę Tâmpa (wysokość 1000 m n.p.m., prawie 400 m nad poziomem miasta). Na szczyt można wjechać kolejką gondolową i podziwiać miejską panoramę. Co jeszcze ciekawe, na górze umieszczono biały napis Brașov, ewidentnie stylizowany na słynny Hollywood.

Góra Tampa i napis Brasov.

    Spróbowaliśmy tutaj dwóch tradycyjnych rumuńskich dań. Pierwsze – mici, czyli dość małe, pieczone na ruszcie klopsiki z mielonego mięsa. Bardzo pospolite (zjecie je w wykwintnej restauracji oraz w budce na rogu), ale dobre danie.  Drugie – mamałyga (tutaj: wersja z bryndzą). Jest to po prostu kaszka z dodatkami. Ciekawe rozwiązanie kiedy trzeba zjeść coś obiadowego w gorący dzień.

Mici, Mamałyga z bryndzą.

Transylwania. Sybin.

    Sybin (rum. Sibiu) – pięknie zachowana średniowieczna saska miejscowość. Nie przekoloryzowana, nie odnawiana na siłę, ukazująca surowe piękno starej mieściny. Kochamy takie miejsca. Miejsca, w których macie ochotę się po prostu zgubić i krążyć godzinami po wąskich uliczkach. Zdecydowanie polecamy spokojny spacer zarówno po górnym, jak i dolnym mieście (tutaj również nawiedzaliśmy cudze podwórka 😛 ). Nie ma generalnie co tutaj dużo pisać, jeżeli klimat zdjęć Was nie przekona, to żadne nasze słowa nie pomogą.

    Sybin leży w bliskim sąsiedztwie Transalpiny i Trasy Transfogarskiejdwóch turystycznych gigantów Siedmiogrodu (klik). My jednego dnia przejechaliśmy Trasę Transfogarską i zwiedziliśmy Sybin. Następnego dnia uderzyliśmy na Transalpinę. Taką właśnie kolejność polecamy. Lepiej nie kombinować z przejazdem obu tras jednego dnia, a wspomniane miasteczko leży dogodnie po drodze, więc można dobrze czas zagospodarować 😛

Sybin.

Transylwania. Sighișoara.

    Sighișoara – perła na mapie Europy Środkowo-Wschodniej i jedno z najlepiej zachowanych średniowiecznych miasteczek w tej części świata. Jednocześnie jest to miejsce narodzin Włada III Palownika, czyli poszukiwania wampirów ciąg dalszy. W mieście można zwiedzić dom, w którym przyszedł na świat (5 lei). Nas jednak nie kręcą takie wymuszone zabytki, wybraliśmy spacer po mieście. Znowu pochłonęły nas stare uliczki, zabytkowa zabudowa, duch dawnych i zapomnianych czasów.

Sighișoara.

Transylwania. Viscri.

   Viscri – kolejna saska miejscowość. Jej główną atrakcją jest, bardzo charakterystyczny dla regionu, kościół warowny. Dla nas atrakcją była jednak sama, prowadząca do wsi, droga. W Internecie czytamy, iż mieścinka powstała w trudno dostępnym zakątku Siedmiogrodu. Hmmm… Jakże prawdziwe jest to aż po dziś dzień! Zjazd z głównej drogi nie należy do wybitnie mocno oznaczonych, trzeba uważać, aby go nie przeoczyć. Następnie jedzie się tak dziurawą wiejską drogą, jakiej chyba już w Polsce nie uświadczycie. Jazda 20 bądź nawet 10 km/h wskazana, jeżeli nie chcecie zgubić koła! Dodatkowo droga była wąska i można rzec kręta, aczkolwiek nie do przesady. Nie można również zapomnieć o zwierzętach pasących się po lewej i prawej, które beztrosko przechodzą sobie przez jezdnię w najmniej oczekiwanym momencie. Taaak droga do Viscri jest atrakcją turystyczną xD

    W przeszłości Sasi stanowili większą część populacji wsi, jednak po ich emigracji do Niemiec, Viscri stało się siedzibą Cyganów (bądź Romów jak kto woli). Nie wiemy czy mieścina zawsze wyglądała tak ubogo czy po prostu obecni gospodarze ją zaniedbują… Większość domków chyba wymaga remontu…

Miejscowość Viscri oraz droga do tej miejscowości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *