Jak Fez, to i zakupy. Jak zakupy u arabskiego kupca, to i targowanie. Jak arabscy kupcy, to i kanty i lekkie krętactwa czy naciąganie prawdy. Te drobne oszustwa, to już bliskie skojarzenie do niezwykle słynnej tutejszej atrakcji, której nie wypada przeoczyć. Garbarnia Chouwara, bo o niej właśnie mowa, to miejsce, w którym trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte . Ale nie wszystko aż takie straszne jakby się mogło wydawać. Głowa na karku, chęć unikania problemów, czasem twardy tyłek i wychodzimy z każdego starcia niemalże z tarczą 😛 Kontynuujemy naszą wędrówkę po tajemniczej Medinie (pierwsze wrażenia w Afryce, czyli poprzedni post o Fezie – klik)! 

Pamiątki oraz Garbarnia Chouwara.

Garbarnia Chouwara i Jak Tam Dotrzeć.

    Mówi się, iż do garbarni w Fezie trafia się po zapachu. Nie jest to do końca prawda. Spodziewaliśmy się całej gamy zapachów, a tu tylko lekko zaleciało wychodkiem. Zapewne podczas czterdziestostopniowych upałów Wasze nozdrza mogą poczuć większy dyskomfort… W każdym razie my nie cierpieliśmy. Widzieliśmy 3 różne garbarnie, skupimy się jednak na największej i najbardziej znanej – Garbarnia Chouwara.

Garbarnia Chouwara, Czyli Jak Wyciągnąć Kasę z Turystów…

    Generalnie każdy będzie Was chciał tam zaprowadzić. Dosłownie KAŻDY. Oczywiście nie za darmo i nie za piękny uśmiech czy z czystej ochoty spełnienia dobrego uczynku. Miasto Fez uznaje tylko jedną motywację do jakichkolwiek działań – KASA! Ludzie, co prawda mili i uprzejmi, ale tylko dlatego, że czują od Was eurosy i dolarki.

    Przemiła Pani zaprowadziła nas zatem do ogromnego wielopoziomowego sklepu z wyrobami skórzanymi (oczywiście rodzinny biznes) i przekazała w ręce dość… hmm… dobrze zbudowanego kuzyna. Ten z kolei zabrał nas na taras, pokazał widoczek na garbarnie, pogadał chwilę o metodach farbowania skór, po czym oznajmił, iż jest czas na POMOC DLA JEGO RODZINY. Jednym słowem oczekiwał od nas zapłaty… Pojawił się problem… Zapomnieliśmy rozmienić kasę. Głupki, co tu dużo gadać… 😛 Koleś nie wydałby nam reszty ze stówki, tego akurat byliśmy pewni. Pozostało nam tylko dokonanie zakupu w jego sklepie. Lepiej chyba było dać mu trochę więcej i od razu coś z tego mieć, niż po prostu utopić 100 dirhamów.

Jesteśmy w Potrzasku i Co Tu Teraz Zrobić?

    Zdecydowaliśmy się na torebkę z wielbłądziej skóry. Facet od razu rozpromienił się na nasz wyśmienity gust i przedstawił swoją ofertę NIE DO ODRZUCENIA – 950 dirhamów… Czyli 375 polskich złotych. Wyśmialiśmy go i odłożyliśmy torebkę na jej poprzednie miejsce (bo oczywiście kupiec nie chciał jej od nas przyjąć). Cały czas był pewien, że targi trwają i nie uznawał odmowy. My jednak powiedzieliśmy mu, że go jak najbardziej szanujemy i oczekujemy tego samego w zamian, że chcemy stąd wyjść, żeby przestał nas naciskać i, że nie mamy tyle kasy (fakt, że nie mamy pieniędzy podkreślamy dość często 😛 ). Kontynuował negocjacje, mimo, że z naszej strony zainteresowanie zgasło momentalnie. Cena wzięta była totalnie z księżyca, nie było nawet opcji stargowania do akceptowalnego przez nas poziomu. Powiedzieliśmy jednoznacznie: NIE i koniec.

    Oj, nie spodobało mu się to… Sytuacja robiła się gorąca i aby uniknąć problemów, które niewątpliwie by nadeszły, kupiliśmy portfel (oczywiście z wielbłądziej skóry). Po kolejnych, ciągnących się w nieskończoność negocjacjach, zapłaciliśmy 200 dirhamów (78 złotych) za garbarnię i portfel. Może nie najlepsza cena…, ale mogliśmy wreszcie stamtąd wyjść i kontynuować eksplorację miasta. Najzwyczajniej w świecie szkoda nam już było naszego cennego czasu.

Zakupy w Fezie i Arabscy Kupcy.

    Jeżeli wejdziecie do stoiska arabskiego kupca i nic nie kupicie, to była to dupa a nie kupiec xD Nie mówimy o zatrzymaniu się i szybkim spojrzeniu na wystawiony towar, a o faktycznym wstąpieniu na jego teren. Miejcie się na baczności, gdyż w momencie przestąpienia jego progu… jesteście zgubieni! xD Nagle okazuje się, że:

  • Jesteście najlepszymi przyjaciółmi kupca – specjalna cena!
  • Polacy??! Oooch świetni ludzie! Dużo moich przyjaciół jest z Polski! Dam Wam specjalną cenę!
  • Jesteście moimi pierwszymi klientami. To symbol szczęścia i pomyślności. Dam Wam cenę, która uszczęśliwi Was i mnie!
  • Kupując u Nas, pomożecie wielu rodzinom.
  • Wszystko jest ręcznie robione przeze mnie i moją siostrę. Nie znajdziecie tak niskich cen za taką robotę nigdzie indziej!

    I tak dalej, i tak dalej… Zagadają, zamęczą i nie wypuszczą ze stoiska póki czegoś na serio nie kupicie 😛 Szczerze mówiąc my czujemy się już dużo lepsi i bardziej pewni siebie w konfrontacji z prawdziwymi kupcami i za każdym razem osiągamy lepsze ceny… Bo nasze początki były wręcz tragiczne xD

Zasady są proste:

  • Pewność siebie;
  • Posiłkować się arabskimi słówkami;
  • Zaproponowane ceny ucinać o połowę, czasem o więcej xD
  • Negocjacje ubarwiać o podobne frazy, jakimi oni karmią nas: „cena, która uszczęśliwi mnie i Ciebie”, „nie chcę nikogo urazić, ale jestem w stanie dać tyle i tyle”… Taka tam niby angielska uprzejmość.
  • Za każdym razem podkreślamy również, że jesteśmy biednymi Polakami. Oni zazwyczaj wiedzą, które nacje mają kasę, których da się bardziej oszukać… No cóż, to ich praca 😛
  • A absolutnie najważniejsze jest, aby przestać się wstydzić. My, Europejczycy mamy coś takiego w sobie, że się po prostu wstydzimy tych negocjacji, boimy się kogoś przez to urazić… Nic podobnego! Arabscy kupcy kochają negocjacje! Nikogo nie obrażacie, po prostu zacznijcie się targować. Praktyka czyni mistrza!

    Zakupy zakupami, ale gdzie je robić?! Bez paniki. Niemalże cały Fez to jedno wielkie targowisko, jedno się kończy, a drugie zaczyna. Można zaobserwować, że często podobne produkty sprzedawane są w określonym miejscu, np. ceramika, a przejdziemy trochę dalej i będą wyroby z mosiądzu, gdzieś za rogiem pojawią się warzywka i owoce. Każde takie skupisko sprzedawców określonych wyrobów to suk. Jak już zlokalizujemy interesujący nas bazar, możemy już zacząć zakupowe szaleństwo! A Arabscy kupcy na pewno na Was czekają 😛

Zakupy w Fezie. Dajcie Się Ponieść Barwom i Smakom…

Ale co kupić w Maroko???

    Ach, masę rzeczy! Tutaj przecież wszystko jest piękne, kolorowe, wyraziste! Mamy ochotę na wszystko! Do tego nie jest drogo… Skupmy się jednak na rzeczach ważnych! Polecamy przede wszystkim zakup przypraw. Ach, Fez niesamowicie pachnie przyprawami, wręcz odurzająco. My zdecydowaliśmy się na dość drogi szafran oraz na tradycyjną marokańską mieszankę ras-el-hanout. Mix ten zawiera ponad 30 składników i podobno jest idealny dosłownie do wszystkiego.

    Co jeszcze? Ręcznie tkane koce z agawy, wyroby ze skóry (np. wielbłądziej), różnej maści instrumenty muzyczne, malunki czy ceramikę. Wybór jest ogromny i niezwykle trudny, bo rzeczywiście chciałoby się mieć wszystko! 😛

Co Kupić w Maroko?! Wszystko! 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *