Poprzednio czytaliście jak wyglądały nasze przygotowania do wyjazdu do krainy lodu i ognia. Widzieliście jak wyglądają drogi wokół wyspy, jak spaliśmy i jedliśmy przez 9 dni pobytu (klik). Kiedy mamy już za sobą ważne sprawy praktyczne, przejdziemy do czystej zabawy. Pokażemy Wam Islandię kawałek po kawałku. A zaczniemy od spraw oczywistych…
    Jeżeli wybieracie się na Islandię, to stawiamy flaszkę, że będziecie zwiedzać tzw. Złoty Krąg (no chyba, że nie ruszacie się poza stolicę). Na tę grupę składają się trzy dość ważne islandzkie atrakcje, o których napisano już wiele mądrych i niemądrych rzeczy. Nie będziemy zatem zbytnio rozczulać się nad tematem i szybko przejdziemy do rzeczy.
    Złoty Krąg (isl. Gullni Hringurinn, eng. Golden Circle) to podobno Islandia w pigułce. Takie streszczenie dla osób, które z różnych przyczyn nie mogą sobie pozwolić na zgłębianie tajemnic wyspy. Szybka jednodniowa wycieczka z Reykjaviku obejmuje to, co w kraju najlepsze: wodospad, gejzer i park narodowy, gdzie można niemalże zajrzeć do wnętrza ziemi.

Słynne Atrakcje Golden Circle.

    Atrakcje rzeczywiście wybrane są dość sensownie. Blisko stolicy, efektowne, naturalne i darmowe. Pozwalające na rozbudzenie fascynacji Islandią w niemalże każdym śmiertelniku. Problem jest jeden: przeludnienie. Nie wpadajmy jednak w panikę. Nie będzie gigantycznych kolejek czy milionów ludzi na waszych wakacyjnych zdjęciach. Nie da się jednak ukryć, że praktycznie wszyscy turyści uderzający na Islandię wylądują w tych miejscach. Złoty Krąg oraz inne pobliskie atrakcje położone na południu kraju (tak mniej więcej do Jökulsárlón) będą zdecydowanie częściej uczęszczane niż reszta kraju. Im pojedziecie dalej, tym bardziej islandzko, kameralnie, cicho i spokojnie. Po 2 – 3 dniach zauważycie, że dziwnym trafem widzicie cały czas tych samych ludzi. Niby turyści są nową plagą w kraju, a jednak porównując zwiedzanie Islandii do niemalże każdego innego państwa (a już nie daj Boże jakiejś metropolii), poczujecie taki rodzinny klimat, jakby wszyscy się znali. Przynajmniej z widzenia. No, ale jak można porównywać Islandię do jakiegoś zwykłego kraju?! xD

Þingvellir, czyli Złoty Krąg punkt pierwszy

    Nasz pierwszy przystanek to Þingvellir, miejsce niezwykle ważne dla Islandczyków pod względem historycznym. Właśnie tutaj po raz pierwszy zebrał się islandzki parlament Althing, jedna z najstarszych instytucji parlamentarnych świata, która funkcjonuje do dziś. Þingvellir to również miejsce ogłoszenia pełnej niepodległości Republiki Islandii w dniu 17 czerwca 1944 roku.
    Gdy historia nas ani grzeje, ani ziębi, za to kręci nas naturka i widoczki, to również jesteśmy w dobrym miejscu. Þingvellir to miejsce styku płyt tektonicznych: eurazjatyckiej i północnoamerykańskiej. A co za tym idzie: jest to miejsce aktywne sejsmicznie i wulkanicznie.

Park Narodowy Þingvellir.

    W 1928 utworzono tutaj park narodowy, który od roku 2004 jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Na terenie parku jest informacja turystyczna, gdzie obsługa chętnie udzieli Wam wszelkich niezbędnych wskazówek, można też pobrać darmowe mapki. Na podstawowe zwiedzanie potrzeba około 60 minut. A co warto zobaczyć? Mały kościółek w malowniczym położeniu – Pingvallakirkja, wodospad, który specjalnie wyjątkowy nie jest – Öxarárfoss oraz okolice, gdzie podziwiać można rów tektoniczny i stanąć na granicy Europy i Ameryki.

Geysir, czyli Złoty Krąg punkt drugi

    Dolina Haukadalur. To właśnie tutaj turyści z całego świata przyjeżdżają obejrzeć niezwykły spektakl, prawdziwą potęgę geotermalną. A przynajmniej tak było do lat sześćdziesiątych XX wieku, kiedy to swoją aktywność zakończył najpopularniejszy gejzer świata – Geysir. No może nie zakończył, ale kiedyś wyrzucał wodę na wysokość 80 metrów, a teraz siknie sobie na kilka metrów może mniej więcej co 48 godzin. Można zatem rzec, iż jest nieaktywny. Jego sława trwać będzie jednak wiecznie, gdyż od niego pochodzi nazwa nadana wszystkim tego typu źródłom geotermalnym na całym świecie – gejzer.

Geysir oraz inne źródła geotermalne w Dolinie Haukadalur.

    Nazwa Geysir nie tyczy się jednak tylko do tego pojedynczego źródła. Ogólnie tak określa się całe pole geotermalne, na które składają się również gejzery: Strokkur oraz mniejsze – Smiður i Litli-Strokkur. Strokkur jest obecnie główną atrakcją regionu. Wyrzuca on wodę regularnie co około 5-10 min na wysokość 30 metrów. To jest rzeczywiście coś, co warto zobaczyć! Gejzer łatwo znaleźć, wokoło niego gromadzi się tłum gapiów i czeka na spektakl. Przedstawienie zaczyna się niepostrzeżenie gdzieś we wnętrzu ziemi, jego pierwszym oznakiem są tańczące na powierzchni źródła bąbelki a potem następuje wybuch. Rada dla fotografujących: uwaga na sprzęt, bo woda nie wróci grzecznie do źródełka a rozleje się na wasze aparaty.

Gullfoss, czyli Złoty Krąg punkt trzeci

    Wodospad Gullfoss położony na rzece Hvítá składa się z dwóch kaskad. Pierwsza z nich mierzy 11 metrów, druga – 21. Podobno w każdej sekundzie przepływa przez niego 400 metrów sześciennych wody. Taka potęga zachwyca i przeraża zarazem. W słoneczny dzień z łatwością upolujecie tutaj tęczę, a nawet i bez tego wodospad jest niezwykle fotogeniczny i na pewno warty uwagi. My ledwo zamknęliśmy auto i biegliśmy co sił w nogach, aby jak najszybciej znaleźć się jak najbliżej. Taaak, wywarł na nas ogromne wrażenie. Może trochę też dlatego, że był to nasz pierwszy tak ogromny islandzki wodospad… Może. Na pewno jednak nie będziecie zawiedzeni. Wokół wodospadu utworzono park narodowy, przygotowano ścieżki i punkty widokowe, dzięki czemu można go podziwiać z kilku perspektyw.

Gullfoss.

Golden Circle – Islandia w Pigułce?

    Co tu dużo mówić, Złoty Krąg został nazwany Złotym Kręgiem nie bez powodu, a określenie „Islandia w Pigułce” pasuje do niego doskonale. Są to również najbardziej oblegane miejsca w kraju nie drogą przypadku.

    Należy jednak pamiętać, że prawdziwe piękno Islandii tkwi w naturze, jej dzikości i nieokiełznanej sile przyrody. Uważamy, że nie znajdziecie tego w typowych atrakcjach turystycznych. Chcecie poznać prawdziwą Islandię? Przyjedźcie na dłużej i wejdźcie w temat głębiej, bo warto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *