Wracamy do naszych wspomnień z wycieczek sprzed lat… No może nie przesadzajmy – w Rumunii byliśmy w wakacje 2015 roku. Żadna prehistoria xD Coś tam jeszcze pamiętamy, posta skleimy 😛 W każdym razie opisaliśmy już piękno wszechobecnego folkloru w północno-zachodniej części kraju (klik) oraz uderzyliśmy w temat Siedmiogrodu, ale tak bardziej od strony urbanistycznej (klik). Dzisiaj przechodzimy do konkretów 😛 Zobaczycie prawdziwe piękno Karpat i to, co się w nich kryje… Czyli podniebne trasy (Trasa Transfogarska, inaczej znana jako Trasa Transfogaraska oraz Transalpina). Dodatkową (jednakże równie ważną atrakcją!) jest Zamek Poenari…

Trasa Transfogarska czy Transfogaraska jak kto woli to serpentyny i Zamek Draculi.

Zamek Poenari? Ale po co w ogóle tam jedziemy?

    Jak już zapewne wiecie Transylwania prawie za nami, ale do „zaliczenia” zostały nam jeszcze trzy bardzo ważne punkty. Można wręcz rzec, iż te najważniejsze. Dlaczego? Zacznijmy od prostego pytania. Czego przede wszystkim szukamy w Transylwanii? Draculi? Otóż to! Zatem obowiązkowym punktem wycieczki jest wizyta w zamku, w którym jego historyczny pierwowzór rzeczywiście rezydował. Przedstawiamy Zamek Poenari (rum. Cetatea Poenari)!

    Jednak miejsce to jest ważne również z innego powodu, otóż właśnie tutaj zaczyna się otoczona wielką sławą Trasa Transfogarska. A ta razem z inną rumuńską drogą – Transalpiną zaoferuje nam widoki nie z tej ziemi! Górki, wodospady, lasy, widoczki, kamyczki, no po prostu przyroda, przyroda i jeszcze raz przyroda. Coś pięknego 😛

Trasa Transfogarska/Transfogaraska, początek (Zamek Poenari).

    Zamek Draculi, a właściwie jego ruiny, usytuowany jest na szczycie wzgórza. Wszystko fajnie, pięknie. Malownicze położenie, piękne widoczki. Jednak z tym wiąże się pewna dość ważna sprawa… Do zamku prowadzi niemalże 1500 schodów. W normalnych warunkach nie powinien to być żaden problem, ale my akurat trafiliśmy na hmm… dość gorące lato i 40 stopni ciepła wcale nie pomagało nam osiągnąć zamierzonego celu 😛

    Ola oczywiście wyskoczyła z pomysłem wystrojenia się jak wampirzyca (czarna bluzka, czarna spódniczka, czerwona, wręcz krwista szminka). No przecież będą zaje*iste zdjęcia! xD Nie trzeba chyba nikomu mówić, że wzbudziło to ogólne zainteresowanie wśród zwiedzających. A makijaż, chociaż cudny na początku, po kilku krokach spłynął całkowicie i piękna wizja artystyczna poszła w zapomnienie 😛 Śmiechu za to było co niemiara… cierpienia trochę też xD 

    Ogólnie ruinki jak to ruinki. Zamek Draculi fajnie wygląda, do tego jest oczywiście widoczek. A już świadomość, że to właśnie tutaj mieszkał słynny Wład Palownik dodaje pikanterii 😛 Wyobraźnia działa! Znaleźliśmy jedną poluzowaną cegłę i śmialiśmy się, że stanie się ona kamieniem węgielnym naszego przyszłego domu 😛 Kurczę… Nasze babcie przestraszyłyby się chyba samego takiego pomysłu 😛 Oczywiście cegłę zostawiliśmy na miejscu i stanowczo jesteśmy przeciwko jakiejkolwiek ingerencji turystów w zwiedzane atrakcje.

    Aaa właśnie kasa jest na samej górze, natomiast na dole nie ma żadnej informacji czy wejście do zamku jest płatne czy nie. Także jeżeli zapomnicie portfela i polecicie prosto na górę to życzymy powodzenia xD

Zamek Poenari (schody na górę, ruiny i widoki).
Jeżeli trasa Transfogarska ma taki początek, to później może być tylko lepiej 😛

Adres: DN7C, Rumunia (Trasa Transfogarska/Transfogaraska).

Godziny otwarcia: codziennie 9.00-17.00.

Koszt: 5 lei.

Trasa Transfogarska – Podniebne Trasy, Ciąg Dalszy.

    Zamek Draculi był świetnym początkiem dnia, ale dalej czekają na nas kolejne rumuńskie perełki. Szykujemy się na porządne wrażenia, auto też chyba gotowe jest do podjęcia tego wyzwania! Kontynuujemy zatem jazdę chyba najsłynniejszą drogą w całej Rumunii (a na pewno jedną z najbardziej osławionych tras w Europie) – Trasa Transfogarska (rum. Transfăgărășan). Jest to popularna nazwa drogi krajowej DN7C, która jest drugą najwyżej położoną trasą w kraju (najwyższy punkt – 2034 m n.p.m.). Droga ciągnie się przez 151 km i co ważne: nie nastawiajcie się na to, że przez te 151 km będą CAŁY CZAS super widoki! Trzeba najpierw do nich dojechać 😛 Ale nie martwcie się, będą 😛 Ważne też byście pamiętali, że nie ma tam stacji benzynowych, a sama trasa czynna jest od czerwca do października. I co ważne – ograniczenie prędkości do 40 km/h. A czas przejazdu to jakieś 3-5 godzin… Zależy co robicie po drodze 😛

    Konkrety już znacie. Potrzeba czegoś więcej? Zdjęcia chyba oddadzą to, czego słowa nie potrafią… Jest tam po prostu przepięknie i tak… fotogenicznie xD Niestety 2015 to nadal czasy naszego starego aparatu, ale na pewno załapiecie o co chodzi 😛

    Może na fotkach tego nie widać, ale trasa jest dość mocno oblegana. Czasami jakiś wariat wyprzedzi Was na serpentynie, a potem zobaczycie jego BMW dymiące na szczycie góry (true story). A jeżeli coś Wam się wybitnie spodoba, lepiej się zatrzymać i zrobić zdjęcie niż odrywać oczy od jezdni (uwaga dla kierowców), ostrożności nigdy za wiele, szczególnie w takich warunkach.

Trasa Transfogarska/Transfogaraska (jeziorko, coraz lepsze widoki, stragany z jedzeniem oraz strumyk, gdzie nabieraliśmy wodę na kolejne dni).

Transalpina i burza na szczycie góry.

    Droga Transfogarska może i jest tą popularną, ale naszą ulubioną jest Transalpina (czyli DN67C lub po prostu 7C) – najwyższa trasa w Rumunii (2145 m n.p.m.). Również ciągnie się przez ponad 100 km (bodajże ok. 130) oraz jest czynna w miesiącach czerwiec – październik.

    Generalnie na początku pomyśleliśmy, że się zgubiliśmy. Szutrowa droga, ogromne, wręcz niebezpieczne dziury w nawierzchni, osuwające się ze zboczy kamienie, totalna cisza i brak ludzi. To jest ta sławna trasa???

Transalpina i Jej Niepozorne początki…

    Jechaliśmy w niepewności dość długo. Co jakiś czas pojawiało się coś ciekawego, ale bez szału. Jakaś woda, jakieś drzewka. Aż w końcu dostaliśmy to czego chcieliśmy, a stare powiedzonko „cierpliwość popłaca” rzeczywiście się sprawdziło xD Widoki były niesamowite! Niestety zdjęć za dużo nie mamy, gdyż… W momencie naszego wjazdu na szczyt rozpętała się burza z piorunami! Nieziemskie doświadczenie xD

    Aaaaa! Jeszcze pamiętajcie o możliwej mocnej różnicy temperatur. W naszym przypadku: przed wjazdem na Transalpinę było 38 stopni Celsjusza, natomiast na górze było 11 stopni 😛

Transalpina. Naturalne piękno. 

Podniebne Trasy i Mała rada Na Koniec.

    Co bardzo ważne! Nie planujcie zwiedzania obu tras tego samego dnia! Nie zdążycie. Polecamy wciśniecie Sybin (rum. Sibiu) (klik) w międzyczasie. My zaczynaliśmy od Transfogarskiej plus Sybin, a Transalpina to już był następny dzień. Bo chyba nie musimy już zachęcać Was do zwiedzania??? Trasa Transfogarska oraz Zamek Poenari (swoją drogą… Wampir musiał być chyba bardzo wrażliwy na piękno przyrody :P), jak również Transalpina to miejsca, których NIE MOŻNA ominąć podczas rumuńskich wypraw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *