Wybierając się z namiotem na naszą wakacyjną bałkańską przygodę założyliśmy, iż będzie nam dość ciepło zarówno za dnia jak i nocą. Po co zatem targać ze sobą dwa śpiwory, z których i tak będziemy się wykopywać? Och… Jak bardzo się myliliśmy… Skusiło nas górskie Jezioro Leqinat i malownicze Góry Przeklęte. I tak oto pewna piękna gwiaździsta noc w młodziutkim państwie – Kosowo – dała nam się nieźle we znaki. Jak można być tak nieogarniętym, niezorganizowanym i lekkomyślnym… by iść w góry pod namiot bez odpowiedniego sprzętu?! A wiemy… Trzeba mieć nieźle zakręcone w głowie, kochać ryzyko i spontaniczne decyzje 😛

Restauracja z Widokiem na Góry Przeklęte oraz Nocne Niebo… Jezioro Leqinat…

Kosowo – Pierwsze Wrażenie…

    Pierwszym miejscem, które zwiedziliśmy w Kosowie była stolica, Prisztina. Jakoś specjalnie nie przypadła nam do gustu, ale to już totalnie inny temat. Dlatego też debatowaliśmy mocno czy jedziemy już dalej (do Czarnogóry) czy dajemy Kosowarom jeszcze jedną szansę 😛 Stwierdziliśmy, iż kolejna górska wędrówka nigdy nie może być złym pomysłem. A co wymyśliliśmy, zrobiliśmy.

    Wracając z małego wypadu z Macedonii do Prisztiny złapaliśmy busa, który już odjeżdżał w wybranym przez nas kierunku. Na szczęście bałkańskie busy mają zwyczaj zatrzymywać się wszędzie, gdzie czai się klientela. Jedziemy do miejscowości, która jest bramą do przepięknych Gór Przeklętych!

Brama do Gór Przeklętych – Peć, Пећ (serb.) / Peja, Pejë (alb.).

    Jak zawsze kiedy przyjeżdżamy do nowego miejsca, gdzie jeszcze nic nie jest zaplanowane i kompletnie nic nie wiemy, bo pomysł powstał raptem 2 godziny temu, to jest cholernie późno i ciemno… Ech… Nie inaczej było i tym razem.

    Bez planu, bez pomysłu, bez znajomości albańskiego, a niemiecki zagubił się gdzieś w pamięci długotrwałej i wykopywanie tego tematu do najłatwiejszych spraw nie należy. Ani angielski, ani rosyjski w tej miejscowości nie na wiele nam się zdały. Rozmowy prowadzone były nawet na migi, trafiali się lokalsi, którzy próbowali nam pomóc i wyciągnąć dla nas informacje od pana pracującego na dworcu autobusowym. Chcieliśmy tylko znać godziny odjazdu autobusów do Kuqishtë… A, że pan pracował, gdzie pracował, odpowiedzi nam udzielić powinien. Powinien, ale tego nie zrobił…

Miasto Peć, bądź Peja… Pamiętajcie, że Nazw Serbskich i Albańskich Należy Używać z Głową…
Zależy z Kim Rozmawiacie… Lepiej Trzymać się z Daleka od Konfliktów.

    Pomocy szukaliśmy w jakimś eleganckim hotelu. Pracownik odpowiedział na wszystkie nasze pytania wyczerpująco. Okazało się, że do Kuqishtë jest już bardzo niedaleko, zostało nam bowiem 20 km. ALE… autobus przyjedzie dopiero rano, taksówki kosztują ok. 25 euro (dla porównania przejechaliśmy autobusem ok. 85 km na trasie Prisztina – Peja za 4.00 euro!) … a jest godzina 23.00 xD Spoko… Jak zawsze wpadamy jak śliwki w kompot xD

    Uznaliśmy, iż lepiej będzie jak wyśpimy się w wygodnym łóżku za 20 eurosów niż dawać takie pieniążki jakiejś ‘’złotówie’’, a potem znowu szukać po nocy jakiegoś miejsca na rozbicie namiotu. Znaleźliśmy przytulny hostel ze śniadaniem w cenie (chyba jedyny w mieście). Tam też wyklarowały się plany na następny dzień. Zostawiliśmy u nich wszystkie niepotrzebne bagaże i ruszyliśmy na noc w góry!

Kosowo (Trasa w Góry Przeklęte) a Autostop.

    Póki co nasze najlepsze miejsce na łapanie stopa! Olaliśmy taksówkarzy i autobusy. Wyszliśmy sobie na drogę prowadzącą w góry. Okazję złapaliśmy od razu, ale nie do końca trasy, bo państwo jechali po prostu gdzieś indziej. Wysiedliśmy i… za 10 sekund siedzieliśmy w kolejnym aucie xD Tym razem kierowca musiał z nami gadać na migi, pokazaliśmy mu nasz cel i podwiózł nas pod samą restaurację, gdzie najedliśmy się do syta i ruszyliśmy na szlak.

Restauracja oraz Fotki ze Szlaku. Jak Widać na Przedostatnim Zdjęciu:
Co Wnosimy, To Później Znosimy! Nie Zaśmiecamy Naturki! Tak Tylko Wspominany 😛

    Następnego dnia powrót był tak samo szczęśliwy. Ledwo wyszliśmy z restauracji (musieliśmy tam wrócić, bo poprzedniego dnia pożyczyliśmy od kelnera korkociąg do naszego winka), a minął nas samochód. Ludzie nam pomachali, to my im też. No to się zatrzymali i pojechaliśmy z nimi 😛

Kuqishtë i Nasz Szlak. Cel: Jezioro Leqinat.

    Jezioro Leqinat znajduje się na wysokości 1858 m n.p.m. Szlak nie jest wymagający. Pokonują go całe rodziny z dziećmi. Mało kto jednak decyduje się na nocleg w tym miejscu. Mało kto, ale nie nikt! 😛 Byliśmy tutaj my, dwie Hiszpanki oraz mała grupa głośno chrapiących Albańczyków. Hiszpanki paliły trawę, Albańczycy zrobili sobie ognisko i konkretną imprezę, a my testowaliśmy kosowskie wino i robiliśmy zdjęcia nocnego nieba (miejsce jest idealne na taki wypad, nie dociera tu żadne sztuczne światło).

Jezioro Leqinat i Góry Przeklęte, Okolice Wioski Kuqishtë, Wschodnie Kosowo.

    Jak już mówiliśmy takiego noclegu w planie nie mieliśmy, a co za tym idzie wyposażenia dobrego też nie było. Ale nikt chyba jeszcze z lekkiego odmrożenia nie umarł, a fotki były tego warte!

Adres: Jezioro Leqinat, Góry PrzeklęteSzerokość geograficzna: 42.668611, Długość geograficzna: 20.090833.

Godziny otwarcia: bez ograniczeń.

Koszt: za darmo.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *