Hiszpania: Wspomnienia ze Słonecznego Alicante, gdzie znajdziecie Zamek Świętej Barbary (Castillo de Santa Bárbara) czy Explanada de España.

    Hiszpania i wspomnienie lata… Rozgrzewające skórę południowe słońce, orzeźwiające podmuchy wiatru, powalające zapachy owoców morza, piwo i tapas…  Tak, Hiszpania! Piękna, kolorowa i gorąca. Któż jej nie kocha? Idealny kraj na rodzinny relaks, romantyczny pobyt tylko we dwoje czy śmiałe wypady solowe. Kraj pełen przyjemności i możliwości dla każdego 😛 A interesujących destynacji jest tutaj bez liku! Śmiało jednak można powiedzieć, że Alicante jest jednym z najpopularniejszych hiszpańskich kierunków wśród polskich turystów i o tej właśnie miejscowości traktuje ten post.

Zamek Świętej Barbary oraz Piotrek i jego Chwila na Relaks.

Alicante. Kiedy i jak?

    Miasto zwiedzaliśmy w kwietniu 2013 roku, przy okazji wypadu do pobliskiego Elche (o którym będziemy jeszcze pisać). Wiosenna pora jest według nas idealna na podróż do Hiszpanii. Jest słonecznie, ale nie upalnie. Ciepło i przyjemnie. No i oczywiście, mniej turystów niż w sezonie. Od wiosny może się jednak okazać lepsza wczesna jesień… Wówczas dodatkowym atutem jest ciepła woda po letnich upałach. Hmm… Spróbujemy następnym razem 😛

    Do Alicante można się dostać tanimi liniami lotniczymi z Polski. Następnie jedziemy z lotniska busikiem prosto do miasta. Łatwo i przyjemnie.

Jak Alicante, to i wędrówka pod górę!

    Myślicie, że przyjechaliśmy się zrelaksować na plaży, popływać w hotelowym basenie czy leniwie siorbać drinki? Nic bardziej błędnego! Nasz cel znajduje się hmm… trochę wyżej. Zmierzamy prosto do głównej atrakcji miasta…

Zamek Świętej Barbary (hiszp. Castillo de Santa Bárbara).

    Spacerując uliczkami Alicante nietrudno jest wypatrzeć górujący nad miastem Zamek Świętej Barbary. Wysokie wzniesienie, strome podejście w pełnym słońcu – to jest właśnie nasza droga. Hmm… Jak to się dzieje, że zawsze na czas naszej ‚wspinaczki’ jest taka bezduszna pogoda? No, ale czego innego spodziewać się po Hiszpanii w kwietniowe popołudnie? 😛

    Podejście trochę nas wymęczyło, nie ma co tutaj cwaniakować i udawać, że nie 😛 Piotrek pozbył się podkoszulki już po kilku pierwszych krokach, a częste przystanki wydłużały i tak już bolesne dla nas podejście. Nie myślcie sobie jednak, że jest to góra nie do zdobycia! My się tak po prostu męczymy w takim klimacie… Zdecydowanie jesteśmy ludźmi północy. Wróćmy jednak do historii…

    Zabytkowa warownia położona na wysokiej skale, dominująca nad miastem forteca. Takie miejsce musi być powiązane z jakąś lokalną, a już najlepiej romantyczną legendą. Nie czuliśmy się zatem zawiedzeni czytając o historii miłosnej między chrześcijańską księżniczką a arabskim młodzieńcem. Oczywiście na drodze ku szczęściu stał ojciec dziewczyny, stanowczo sprzeciwiający się temu małżeństwu. Kochankowie przepełnieni rozpaczą, rzucili się ze skały. Typowe, ale się sprzedaje.

    Miejsce jest szczególnie interesujące dla zafascynowanych historią czy średniowiecznymi fortyfikacjami, ale nie tylko. Bo przecież Zamek Świętej Barbary prezentuje się pięknie. Jego mury są w piaskowych kolorach (jakże popularnych w całym mieście!), które cudownie prezentują się w mocnym hiszpańskim słońcu. Budynek jest zadbany, jest czysto i kręci się mało turystów.

    Cykamy fotkę za fotką, zatrzymujemy się przy każdym drzewie, murku, pomniku, bawimy się przy armatach. Przez cały czas oczywiście cieszymy się z nienagannego widoku na miasto Alicante, pobliskie góry i błękitne wody Morza Śródziemnego. Czy jest gdzieś lepsze miejsce na drugie śniadanie??? Chyba nie… Wyjmujemy bagietki, tuńczyka w puszce i pasztet (dla Piotrka nie ma wyjazdu bez pasztetu!). W końcu restauracje z widokiem są najlepsze…

Zamek Świętej Barbary, Alicante.

Adres: 03002 Alacant, Prowincja Alicante, Hiszpania.

Godziny otwarcia: codziennie 10.00-22.00.

Koszt: 3 euro (dzieci i seniorzy – 2 euro).

Alicante i Inne Atrakcje.

    Zamek Świętej Barbary to główna atrakcja miasta, ale nie jedyna. Jest tu arena walk byków, port, plaża (Playa del Postiguet), piękna promenada i oczywiście wszystko, co może mieć do zaoferowania hiszpańska mieścina! Warto pokręcić się po mieście (chociaż jeżeli byliście już w kilku miejscach w tym kraju, to architektura Alicante Was niczym raczej nie zaskoczy). Nie oznacza to jednak, że takowy spacer należy sobie odpuścić! Ciasne i kręte uliczki emanują ciszą i spokojem aż do wczesnych godzin wieczornych. Wówczas miasto ożywa, otwierane są bary a zewsząd rozbrzmiewa muzyka.

    Wielbiciele architektury sakralnej powinni zajrzeć do katedry (Concatedral de San Nicolás de Bari) oraz najstarszego kościoła w mieście (Basílica de Santa María). My spojrzeliśmy na te budowle nieco obojętnym okiem… Może jesteśmy ignorantami, może nie. W każdym razie nas nie zachwyciły.

    Na szczególną uwagę zasługuje natomiast wspomniana promenada – Explanada de España (inaczej zwana jako Paseo de la Explanada). Szeroki 500 metrowy chodnik między rzędami palm jest jednym z najpopularniejszych bulwarów spacerowych w całej Hiszpanii, jest także znakiem rozpoznawczym miasta Alicante. Każdy turysta przejdzie się promenadą chociażby raz, co zapewne w sezonie czyni z niej jedno z najbardziej zatłoczonych miejsc w mieście. 

    A czym by była wycieczka do Hiszpanii bez skosztowania owoców morza czy przepysznej Paelli? A no właśnie, czym? 😛 Dla nas wizyta w restauracji serwującej takie pyszności to całkowicie obowiązkowy punkt wycieczki! Smacznego!

Co jeszcze znajdziecie w Alicante? Port, Plaża – Playa del Postiguet, Promenada – Explanada de España oraz Oczywiście Hiszpańskie Potrawy.

Hiszpania – Nasza Południowa Miłość!

    W kwietniu 2013 odwiedziliśmy Hiszpanię dwa razy. Po raz pierwszy na początku miesiąca – była to Majorka, o której powstały trzy wpisy (jedne z naszych pierwszych na blogu), do każdego znajdziecie dostęp ze strony kraju (klik). Chyba nie musimy przekonywać, że nam się podobało, skoro do słonecznej Hiszpanii wróciliśmy już po 3 tygodniach xD Tym razem zwiedzaliśmy kontynentalną część kraju, a dokładnie: miasto Walencja, właśnie Alicante oraz pobliskie Elche, gdzie mieszkaliśmy. Celem wyjazdu były odwiedziny u koleżanki z wrocławskiej polibudy (Ewa – pozdrawiamy!). Ale o tym później…

    W samym Alicante spędziliśmy jeden dzień i myślimy, że tyle właściwie wystarczy, by poznać uroki miasta. Przecież trzeba ruszać dalej w drogę! Hiszpania ma nam jeszcze dużo do zaoferowania…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *