Amsterdam, Miasto Grzechu – Prostytucja i Narkotykowy Raj...?

    Amsterdam. Dzielnica Czerwonych Latarni, miękkie narkotyki w osiedlowych sklepach, mocno rozwinięty street art oraz wąskie uliczki tu i ówdzie poprzeplatane kanałami. Idealne miejsce na imprezę czy weekendowe zapomnienie o trudach życia codziennego… Czy rzeczywiście to miasto jest jakie jak je malują? Rozpustnicy i naćpani nastolatkowie na ulicach? Gdzie kończy się prawda, a zaczyna mit? I czy to są w ogóle mity…?

Zwiedzając Amsterdam Natkniecie się na Dość Nietypowe Witryny Sklepowe.

Amsterdam – Początek Naszej Podróży Poślubnej.

    Amsterdam (04.11.2016) to był nasz pierwszy przystanek na trasie Londyn-Amsterdam-Taipei-Denpasar. Stolica Holandii to jedno z największych miast w kraju, jest to również centrum życia kulturalnego.Wszędzie wokoło galerie sztuki, muzea, uniwersytety, teatry.

    Nas interesuje ogólny klimat miasta, architektura i ludzie. Zarówna jasna jak i ciemna strona mocy w Amsterdamie. Na poczucie tegoż klimatu mieliśmy zaledwie kilkanaście godzin, pobieżny plan oraz doborowe towarzystwo (zaopiekował się nami znajomy z Wrocławia, mieszkający obecnie w Holandii).

Jak klimat miasta, to na pewno street art! 

Amsterdam i Nasze Pierwsze Wrażenie.

    Mucha (bo niezwykle dziwnie jest mówić do wspomnianego kumpla po imieniu) odebrał nas z lotniska samochodem, zaparkowaliśmy zaraz przy stacji metra AMS Arena i korzystając już z komunikacji miejskiej ruszyliśmy w stronę centrum holenderskiej stolicy. Co od razu rzuciło nam się w oczy? Czystość i ogólny porządek. Po tym, co obecnie prezentuje sobą Londyn, tutaj jest bajka. Nowiusieńkie, nowoczesne pociągi, brak śmieci na ulicy i ludzie jacyś tacy… bardziej kulturalni? Jak zwał, tak zwał, jest ładniej i lepiej. Nooo i nie ma takiego natłoku ludzi. Londyn jest jak mrowisko… Wróćmy jednak do Amsterdamu, bo przecież o tym właśnie mamy mówić xD

    Wiemy już co zrobiło na nas dobre wrażenie. Niestety, ale pierwsze rozczarowanie przyszło równie szybko. Mamy na myśli holenderskie jedzenie… a właściwie jego brak. Przylatując z samego rana, liczyliśmy na jakieś ciekawe śniadanko, a właściwie jedyne co atakowało nas z każdej strony to… English breakfast… No nie… Byliśmy bardzo niepocieszeni.

    Chętnie narzekaliśmy również na pogodę xD Deszcz, wiatr, trochę słońca… Wszystkie pory roku w jednym z mocną przewagą stereotypowej typowo londyńskiej pogody. Ech… W Londynie akurat w tym temacie nie jest aż tak źle 😛

Piękno Holenderskiej Stolicy.

    Tutaj kończy się nasze narzekanie i marudzenie. Całe miasto jest tak urokliwe, że po prostu można (i chce się) w nim zatracić. Wąskie uliczki, ukryte podwórka, krzywe kamienice, wszechobecny lekki chaos, kolorowe rowery czy miliony mostków. To wszystko sprawia, że to w gruncie rzeczy małe miasto jest wszystkim czego chciałoby się szukać.

    Dodatkowo Amsterdam jest świetnie przystosowany dla cyklistów. Ścieżki rowerowe towarzyszyć Wam będą wszędzie i zawsze, a o rowerki różnej maści można się wręcz przewrócić. Ale nie takich atrakcji pragnie większość trafiających tu turystów…

Amsterdam to Cudowne Miasto, które Trudno jest Wyrazić Jednym Słowem.

Amsterdam dla Ludzi Poszukujących Mocnych Wrażeń.

    Hmm… Amsterdam to istny raj na ziemi dla ostrych imprezowiczów. Nie są to żadne mity czy wyssane z palca opowieści. Stolica Holandii jest miastem tolerancyjnym dla każdego, miejscem rządzącym się własnymi prawami. Legalne są narkotyki, legalna jest prostytucja. A jak to wygląda w praktyce?

Miasto Grzechu…

Prostytucja w Amsterdamie.

    Dzielnica Czerwonych Latarni w Amsterdamie (De Wallen) słynie ze swojego hmmm… mocno rozrywkowego charakteru. Znajdziecie tutaj liczne domy publiczne, coffee shopy, puby. Wieczorem w neonowych oknach pojawiają się prostytutki. Wiją się w swoich galeriach i zapraszają przechodzących dżentelmenów. Co jakiś czas jakiś mniej atrakcyjny, bądź starszy pan otwiera oszklone drzwi i znika… Ostudźcie jednak swoje zapędy, może się okazać, że za drzwiami wcale nie czeka kobieta xD

    Niektórzy mężczyźni ubierają damskie ciuszki, nakładają mocny makijaż i czekają na Was jako piękne i zachęcające Divy… Zalecamy ostrożność xD Poza agencjami towarzyskimi funkcjonują również porno teatry.

Amsterdam – Narkotykowy Raj.

    Niemalże każdy sklep czy kiosk oferuje narkotyki. To już nie tylko coffee shopy. Z każdej strony atakują psychodeliczne szyldy, niemalże wszystkie pamiątki kręcą się wokół marihuany. Jakby to była jedyna wartościowa rzecz oferowana przez miasto… Fajnie, znaleźli swoją niszę, odnajdują się w niej. Trochę jednak jest to wszystko zbyt nachalne, a może ma to służyć spotęgowaniu fazy? Oceńcie sami.

    Natknęliśmy się też na mały sklepik, na jego szyldzie niedbale narysowano grzybka. Chwila namysłu, wchodzimy, sprawdzimy czy to rzeczywiście to, o czym wszyscy myślimy. Zza zaplecza wychodzi pani, chyba grubo ponad 60-letnia staruszka. Siwe włosy, lekko przygarbiona, chyba rzadko korzystająca z dobroci kremów przeciwzmarszczkowych. Totalnie zbiła nas z tropu, takie cwaniaki, a zapomnieli języków w gębach. Po minutowej ciszy, zebraliśmy się w sobie i zaczęliśmy konwersację:

Czy ma Pani grzybki halucynogenne?

Oczywiście, że mam. Zależy jeszcze co chcecie.

My totalnie zszokowani, patrzymy się tępo na siebie. A pani beztrosko kontynuuje:

Tutaj wszystko macie. Obejrzyjcie sobie.

    Dała nam… grzybkowe menu!!! Były tam zdjęcia różnych rodzajów halucynogennych grzybów wraz ze skalą doświadczeń (skale dotyczyły ogólnej oceny fazy, wartości wizualnych, odczuć i czegoś tam jeszcze). Pani doskonale też opisywała każdy z prezentowanych rodzajów, widać było, iż zna się na temacie… Pani, która mogłaby być Waszą babcią!

    Przy takiej sytuacji zapchane po brzegi coffee shopy, gdzie ludzie kopcą jednego za drugim, czy wszechobecne ciasteczka cannabis, to kaszka z mleczkiem 😛

Amsterdam?!

    Co tutaj dużo mówić. Miasto znalazło swoje „powołanie”. To na czym u nas zarabiają organizacje przestępcze, tutaj zasila budżet państwa. Może to dobrze, może nie. Nie nam oceniać. Wiadomo jednak, że takie beztroskie i tolerancyjne podejście do tematu odbija się im czkawką.

    Ogrom turystów zalewa miasto, nie tylko swoimi pieniędzmi, ale również totalnym brakiem kultury i okrzesania. Zdecydowana większość turystów przylatuje tutaj, by oddać się różnego rodzaju uciechom, nie po to, by cieszyć oczy architekturą miasta, czy zwiedzać muzea. Można sobie tylko wyobrazić jak to wygląda w praktyce. Ulice Amsterdamu do najbezpieczniejszych nie należą, a policja ma ręce pełne roboty.

Co może Was jeszcze zainteresować?

Amsterdam zwany jest również Wenecją Północy ze względu na podobieństwo do tej tradycyjnej, Włoskiej Wenecji – klik.

W Amsterdamie mocno rozwinięty jest Street Art. Podobnie jak w São Paulo (Brazylia) – klik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *