Kotor i Nasza Nocna Przygoda: O Tym Jak Zamieszkaliśmy z Pewną Czarnogórską Rodziną.

    Kotor. Absolutnie cudownie zlokalizowane miasteczko w niemniej przepięknym kraju. Tak, Czarnogóra ma wiele do zaoferowania. W tym przypadku jest to mieścina otoczona górami, na samym końcu głęboko wciśniętej zatoki. Miejsce sprawiające mocno mylące wrażenie fiordów skąpanych południowym słońcem. Do tego bałkański spokój i widoczne włoskie wpływy. A w nocy przepiękne zdjęcia: chociażby popularne Serce Kotoru. Na pierwszy rzut oka: idealny wybór na niezapomniane wakacje. Ale co się dzieje kiedy nie macie planu ani celu? 😛 Może się wydarzyć wszystko! Na przykład możecie wylądować w mieszkaniu z pewną czarnogórską rodziną…

Serce Kotoru (podświetlone mury, które wraz ze swoim odbiciem w wodach zatoki tworzą serce) oraz Miasto Nocą.

Wyobrażenie raju i zderzenie z rzeczywistością, czyli Kotor w ostatniej chwili.

    Naszą bałkańską przygodę potraktowaliśmy lekko niepoważnie. Tak trochę z przymrużeniem oka, z nastawieniem na przygody po drodze. No i tak właśnie było. Przygoda goniła przygodę xD Nie planowaliśmy wszystkiego dokładnie, mieliśmy pobieżny plan i liczyliśmy, że jakoś to wyjdzie w praniu. Bo przecież jak można co do godziny planować wyjazd po części autostopowy? Nie wiedzieliśmy zatem kiedy dojedziemy do kolejnego miejsca. Ba, w większości nie wiedzieliśmy nawet co będzie naszym kolejnym celem. Odbijało się nam to czkawką w tych mocno turystycznych miejscowościach. Takim miejscem był również Kotor.

    Przyjechaliśmy oczywiście w godzinach nocnych. Chyba dochodziła 23.00. Zmęczeni, śpiący i marudni dotarliśmy do miasta, w którym oczywiście nie mieliśmy zarezerwowanego noclegu (ceny w internecie uznaliśmy za nie do przyjęcia). Po nocy nie jest również łatwo znaleźć miejscówki na rozbicie namiotu. Tym bardziej w turystycznej mieścinie. Chodziliśmy i szukaliśmy, ale nic nie wpadło nam w oko. Znaleźliśmy jakieś miejsce, gdzie wynajmują pokoje. Akurat jakiś facet był na dworu. Zapytaliśmy czy nie wie nic o wolnym pokoju dla dwóch osób. Zadzwonił do właściciela. Cena była przerażająca i nie chciał się targować. Podziękowaliśmy mimo, że oczywiście było coraz później…

Nowa Nadzieja: Tani hostel w Kotorze.

    Zdecydowaliśmy, że nie mamy czasu na zabawę. Podzieliliśmy się. Piotrek został z naszymi plecakami, ja biegałam po ulicy szukając miejsca na namiot/taniego noclegu/jakichkolwiek wskazówek. Weszłam do baru. Właściciel tego przybytku powiedział, że w mieście są 3 hostele, z czego jeden z nich dopiero rozpoczął swoją działalność, więc tam może być taniej. Nadzieja. Biegnę do Piotra i lecimy w stronę pierwszego miejsca. W tym nowym hostelu nie mieli miejsc. W kolejnym problem stanowiła cena (mooocno wygórowana… nie pamiętamy dokładnie, ale na pewno powyżej 50 euro za 1 miejsce w hostelu), a trzeci był na drugim końcu miasta i na pewno byśmy tam nie zdążyli przed zamknięciem. No to klops. Najwidoczniej pojęcie, takie jak tani hostel w Kotorze nie istnieje…

    Co teraz? Możemy wziąć taxi i pojechać trochę za miasto, i rozbić namiot. Trzeba pomyśleć. Usiedliśmy w porcie i wypiliśmy piwo, które mieliśmy w plecaku. Chwila oddechu i rzeczywiście pojawiła się nowa myśl. Przy dworcu zobaczyliśmy staruszkę, która próbowała zaciągnąć podróżnych do siebie do domu. Że niby ma pokoje na wynajem. Może nadal tam stoi? Licha nadzieja, ale jednak jakaś. Idziemy z powrotem na dworzec autobusowy.

Nocna Przygoda z Taksówką i Pewną Czarnogórską Rodziną…

    Chyba nie przeszliśmy 500 metrów, kiedy przed nami zatrzymała się taksówka. Z auta wysiadła mocno pijana dziewoja i łamanym angielskim pyta czy nie potrzebujemy pokoju. Wysiadł również kierowca. Jak się okazało jej brat, trochę bardziej rozgarnięty facet (a może po prostu trzeźwy…). Rozmawialiśmy z nim po naszemu, jakieś 5 minut zanim ona zorientowała się, że ją rozumiemy. W każdym razie nasza sytuacja mogła już wyglądać na dramatyczną…  Nie na tyle jednak, byśmy mocno pewni siebie nie negocjowali ceny xD I tak zostaliśmy u nich w domu 3 dni, płacąc za 2. W ogóle takie małe porównanie… W hostelu (jeszcze raz powtarzam w HOSTELU, gdzie z definicji powinno być tanio) mieliśmy zapłacić ponad 100 euro za noc (2 osoby). A jedna noc z naszą czarnogórską rodziną wyniosła nas euro… 15 (oczywiście za 2 osoby). Wiadomo było to ryzyko, nie mówię, że nie… 

    Dojechaliśmy do Kotoru w połowie naszej wyprawy i potrzebowaliśmy chwili oddechu, relaksu i… musieliśmy też zrobić gruntowne pranie xD Spadli nam jak manna z nieba. Sam pokój okazał się przytulny i czysty, a i rodzinka przyjemna. Lepiej być nie mogło xD Trafiło się nam mieszkanko w samym centrum podane na tacy 😛 Nic tylko zacząć zwiedzanie!

A Czego Można się Spodziewać po Mieście Takim jak Kotor? Wąskich Uliczek, Tłumów Turystów (Zależy w Której Uliczce), Żaru Lejącego się z Nieba i Dobrego Jedzenia 😛

Kotor. Relaks i Przygoda.

    Jak już wspomnieliśmy, spędziliśmy w Kotorze 3 cudowne dni. Tak, możemy jawnie powiedzieć, że czuliśmy się tutaj co najmniej dobrze. Nawet pomimo faktu, iż było dość tłoczno i głośno. Czasami takie rzeczy możemy wybaczyć 😛 Do tego czas spędzony z czarnogórską rodziną na pewno należał do ciekawszych przygód na tej trasie xD

    A zwolnienie tempa w samym środku miesięcznej podróży jest jak najbardziej wskazane 😛 Czasami fajnie jest też wiedzieć już z samego rana, gdzie będziemy spać xD To się chyba nazywa komfort czy jakoś tak 😛 W następnym poście traktującym o tym Czarnogórskim raju, opowiemy co tutaj robiliśmy. A działo się dużo 😛

Podobne posty, gdzie przygoda gra pierwsze skrzypce: Bali – Ceremonia w Goa Lawah (Indonezja), Bali – Kokos i Przebita Opona (Indonezja), Autostop (Włochy – Polska), Stambuł – Wędrówki Bez Celu (Turcja).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *