Północne Bali: Wodospad Gitgit, Pałac Wodny Taman Ujung, Lovina, Plaża Medewi

    Północne Bali. Trochę nieodkryte, trochę bardziej dzikie i trochę mniej turystów. Niemniej jednak nadal tłoczne, biedne i głośne. Aaaa i jeszcze też gorące 😛 O tym nie da się zapomnieć. Czy warto zapuszczać się tak głęboko w wyspę? Niby nie są to duże odległości, ale dramatycznie ślamazarny ruch samochodowy potrafi spędzić sen z powiek każdemu planującemu wyjazd kierowcy. Alternatywą jest oczywiście skuter. Ale co jeżeli poruszasz się z całym dobytkiem na plecach? Wtedy auto wydaje się złem koniecznym… Komu polecamy zapuścić się w te rejony, a kto raczej powinien wyluzować i sobie odpuścić? A może w ogóle powinniśmy sobie odpuścić? Pałac wodny Taman Ujung, wodospad Gitgit, Wodospad Aling Aling, Lovina i plaża Medewi, a może snorkeling? Co tak naprawdę nas tutaj przywiodło?

„Dzikie” Północne Bali i Bujna Tropikalna Roślinność oraz Wodospad Gitgit Położony Gdzieś w Sercu Dżungli…

Północne Bali – Czyli w Sumie Gdzie?

    Północne Bali. Zastosujemy pewne mocne uproszczenie i mianem tym określimy całość wyspy na północ od Ubud. W ten sposób można rzec, iż o regionie pisaliśmy już wcześniej. No bo przecież zarówno tradycyjna balijska wioska – Tenganan Pegringsingan (klik), najważniejsza balijska świątynia – Pura Besakih (klik), jak również Padangbai z plażami, świątynią Goa Lawah czy nocnym marketem w Klungkung (klik), leżą na północ od Ubud. Dzisiaj pokażemy Wam kilka dodatkowych atrakcji, które czekają na turystów, objeżdżających wyspę dookoła.

Północne Bali. Piękno i Bliskość Natury.

Wodospad Gitgit. Baśniowa Atmosfera w Sercu Tropikalnego Lasu.

    Wodospad Gitgit to właściwie dwa wodospady, posiadające to samo źródło i to samo ujście. Woda spada w dół z wysokości około 30-35 metrów i rozpryskuje się na kamieniach, tworząc orzeźwiającą (i jakże przyjemną w takim upale) mgiełkę.

    Na mnie szczególne wrażenie zrobiło otoczenie wodospadu. Tropikalny las, gęsto upakowana roślinność, soczysta zieleń, czysta egzotyka. Połączenie szumu spadającej z wysokości wody i odgłosów dżungli (hmm… tutaj chyba trochę poniosła mnie wyobraźnia xD) stworzyło dla mnie cudowny, baśniowy klimat.

    Wodospad Gitgit jest najpopularniejszą atrakcją tego typu na Bali. Oczywiście oznacza to dużo turystów w jednym miejscu, a zatem… ponownie wpadamy w sidła natarczywych sprzedawców. Cała droga z parkingu do wodospadu usiana jest straganami z pamiątkami i drobiazgami. A popularne (i jakże irytujące po kilku dniach) „Sarong, sarong” otacza nas z każdej strony…

Wodospad Gitgit Zachwyca Nie Tyle Swoją Wielkością, co Malowniczym Otoczeniem.

Adres: Jl. Raya Bedugul – Singaraja, Gitgit, Sukasada, Kabupaten Buleleng, Bali 81161, Indonezja

Godziny otwarcia: codziennie 8.00-17.00

Koszt: 5 000 IDR

Wodospad Aling Aling: Skoki z Wodospadu! WoooW!!!

    W planach mieliśmy również inny wodospad – taki, z którego można skakać oraz zjeżdżać jak na zjeżdżalni. Mocno nakręceni na odrobinę szaleństwa obraliśmy wodospad Aling Aling za nasz następny cel.

    Przywitała nas blokada na drodze. Kilku kolesi nie pozwoliło jechać dalej, mówią, że tutaj trzeba kupić bilet. No to idziemy. Przedstawiają nam cennik i wciskają pakiety z przewodnikiem, nawet z butelką wody wliczoną w cenę.

Dziękujemy, ale my nie potrzebujemy przewodnika. Pójdziemy sami.

Jak to pójdziecie sami…?

No stąd będzie jakieś 15 minut marszu. Damy radę. Wodę też mamy własną. Jak dojdziemy, zdecydujemy czy chcemy skakać, czy zjeżdżać, a może po prostu zobaczymy wodospad i wrócimy (właściwie jest to kilka wodospadów koło siebie).

Nie możecie tak zrobić. Po pierwsze musicie wziąć wszystko w pakiecie, po drugie musicie zdecydować teraz czy skaczecie.

Ale zaczyna padać, a poza tym nie widzimy jeszcze wodospadu. Skąd mamy wiedzieć czy nam się spodoba?

Musicie wiedzieć teraz.

A jeżeli kupimy samo dojście teraz, a później zdecydujemy się na skok… Będziemy musieli wrócić tu i dopłacić, i znowu tam iść, i skoczyć?

Tak.

    Także tego… Nie wiem, może ludzie się zgadzają na takie sytuacje. Na pewno nie my. Na świecie jest wiele miejsc, gdzie można zrobić coś szalonego i trochę głupiego. Można przecież zabrać swoje pieniądze, gdzieś gdzie ktoś przynajmniej będzie miły 😛 Kurdeee widzieliście kiedyś tropikalną ulewę? Tutaj się powoli taka sytuacja rozkręcała, a oni chcieli nam sprzedać przysłowiowego kota w worku i to jeszcze w taką pogodę. Jak dla mnie skandal. Nie skakaliśmy. Trochę szkoda… Pewnie jakby pozwolili nam tam iść i na miejscu zdecydować czy skaczemy, to byśmy to zrobili nawet podczas ulewy xD Wyszło jednak, jak wyszło…

Adres: Desa Sambangan | Secret Garden Sambangan Information Center81161, Indonezja

Godziny otwarcia: codziennie 8.00-17.00

Koszt: Internet mówi o cenie 10 000 IDR. Od nas chyba jednak chcieli trochę więcej. Coś tam było nie tak…

Pałac Wodny Taman Ujung. Egzotyczny Relaks.

    Pałac Wodny Taman Ujung łączy styl balijski z europejskimi wpływami. Sam budynek powstał w 1909 roku. Kompleks miał przede wszystkim służyć królom. Dostarczać rozrywki i sprzyjać odpoczynkowi. Miejsce zostało wybrane skrupulatnie. Tak, by pałac wodny otaczała woda (oczywista oczywistość), ale również, by można było z niego podziwiać góry i tarasy ryżowe.

    Pałac Wodny Taman Ujung to przede wszystkim trzy główne baseny z wodą, mniejsze oczka wodne oraz sam pałac. Budowlę usytuowano pośrodku centralnego basenu, a z lądem połączono go za pomocą dwóch pięknych kamiennych mostów. Całość otoczona jest oczywiście egzotyczną roślinnością, gdzie można pozwolić sobie na odrobinę relaksu i odpoczynku.

Pałac Wodny Taman Ujung Jakoś Nas Specjalnie Nie Zachwycił… Ale Może Dla Kogoś Innego jest to Pozycja Warta Uwagi?

Adres: Taman Ujung, Tumbu, Kec. Karangasem, Kabupaten Karangasem, Bali 80811, Indonezja

Godziny otwarcia: codziennie 8.00-17.00

Koszt: 10 000 IDR

Lovina – Polowanie na Delfiny? 

    Lovina to miejsce, które słynie z obserwacji delfinów. Właśnie stąd startują popularne wycieczki, które według nas bardziej przypominają hmm… polowania czy znęcanie się nad tymi uroczymi stworzeniami. Bo jak to wygląda w praktyce? Łódeczki wypchane po brzegi rozwrzeszczanymi turystami wypływają w morze i szukają przepływającej grupy. A potem zaczyna się „pogoń”. Nawet i 10 statków może płynąć za dosłownie kilkoma delfinkami.

    My oczywiście nie zdecydowaliśmy się na taką komercję. W sumie po co? Przecież później płynęliśmy na wyspy Gili i delfiny widzieliśmy nie płacąc za to dodatkowo xD Ale może to tylko nasze życiowe szczęście… 😛

    W ogóle z delfinami w tych okolicach jest związana ciekawostka. Otóż zwiastują one zmianę sezonu. Zawsze płyną w jedną stronę kiedy nadchodzi pora sucha, a potem wracają wraz z nadejściem pory deszczowej. Po co komu kalendarz? Wystarczy prosta obserwacja natury 😛

    Ogólnie Lovina nie pozostawiła po sobie przyjemnych wspomnień… Ludzie, wiadomo, byli mocno natarczywi. Pomińmy już ten fakt. Tutaj wydarzyło się coś jeszcze. Otóż pewien człowiek oferował nam swoje usługi (hmm… chyba właśnie była to wyprawa na wspomniane delfiny), my grzecznie odmówiliśmy. Facet oczywiście mocno naciskał, a my nadal swoje. Na koniec rzekł, że powinniśmy wracać do domu i, że oni nas tutaj nie chcą, skoro nie chcemy im dać naszych pieniędzy. Powiedział, że nie powinniśmy w ogóle być na tej wyspie… Miły koleś, nie ma co. Przecież moim celem życiowym jest wywalanie kasy na KAŻDĄ atrakcję po drodze 😛

Lovina Beach… Nic Ciekawego Szczerze Mówiąc. Zatrzymaliśmy się na Chwilę i Pojechaliśmy Dalej.

Plaża Medewi – Surferski Raj.

    Plaża Medewi jest podobno wymarzonym miejscem dla amatorów surfingu. I rzeczywiście, zobaczyliśmy tam wielu zapaleńców tego fascynującego sportu. Tańczyli na falach bądź po prostu spędzali wspólnie czas, uczyli się jeden od drugiego. Przyjemnie było obserwować ich szalone akrobacje w promieniach zachodzącego słońca.

Plaża Medewi i Zachód Słońca.

Północne Bali i Największa Atrakcja xD

    My tutaj zwiedzamy pałace, podziwiamy wodospady czy egzotyczną roślinność, a dla Piotrka i tak największą atrakcją jest po prostu… pole ostrych papryczek xD Musieliśmy się zatrzymać i zrobić małą sesję xD Nawiązaliśmy również przelotną znajomość z przemiłą panią, która (o losie!) pracowała tam w nieludzkim upale. A… zerwaną papryczkę zabraliśmy ze sobą do domu 😛

Północne Bali i Uprawy Ostrych Papryczek.

Północne Bali. Czas na snorkeling?

    Hmm… Po co myśmy tam w ogóle jechali? Przecież prawie nic nie widzieliśmy! Ot pałac wodny Taman Ujung, wodospad Gitgit, Lovina i plaża Medewi… I po to objeżdżaliśmy całą wyspę?! A nie 😛 To wszystko były tylko dodatki. Najbardziej nam zależało na spędzeniu czasu w wodzie, tyle ile się da. I właśnie to robiliśmy.

    Cudowna woda, milutka, czysta i przede wszystkim mooookra i chłodniejsza (czasami xD) niż temperatura na zewnątrz. Na Bali przylecieliśmy z naszym nurkowym ABC (maska, fajka do oddychania i płetwy) oraz kombinezonem. Liczyliśmy, że damy nura chociaż ze 2 razy. Niestety… Indonezyjskie kombinatorstwo nas trochę poirytowało i zostaliśmy przy klasycznym snorkelingu. O co chodzi?

    Byliśmy w dwóch miejscach, powiedzieliśmy, że mamy uprawnienia Open Water Diver (nurek otwartych wód) oraz Nitrox Diver (pozwolenie na korzystanie ze specjalnej mieszanki powietrza) i, że chcemy wypożyczyć od nich brakujący sprzęt i dać nura samodzielnie. Okazało się, że Balijczykom pomysł ten nie przypadł do gustu… Chcieli mimo wszystko skosić od nas kasę za CAŁY KURS, którego nie potrzebowaliśmy… A, że nie lubimy takich sytuacji, nie poszliśmy na taką współpracę. Snorkeling wokół Bali jest wystarczająco interesujący (powstanie o tym oddzielny post). Także następnym razem pokażemy Wam wyspę Bali z trochę innej perspektywy 😛 

Karta Indonezji i wszystkie posty o tym kraju – klik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *