Alternatywny Paryż. Nietypowe Atrakcje i Syndrom Paryski.

    Alternatywny Paryż, czyli tym razem nie o zakochanych, nie o wspaniałościach kulturalnych z Luwrem na czele i nie o znienawidzonej przez Francuzów a uwielbianej przez turystów Wieży Eiffla. Bo wierzcie lub nie, ale Paryż to nie tylko Moulin Rouge i Łuk Triumfalny. Paryż to kolorowe budynki, sztuka uliczna rozkwitająca na każdym rogu, co najmniej ciekawa dzielnica Belleville, pełen wspaniałych znalezisk targ Le Marché aux Puces de St-OuenTo miasto woła o to, by je kochać, by się nim zachwycać. Nie tylko tymi typowymi atrakcjami, ale miastem samym w sobie. Dlaczego zatem tak wiele osób dotyka syndrom paryski?

Alternatywny Paryż i jego Ulice. Dzielnica Belleville.

Paryż. Czas. Start!

    Zwiedzaliśmy Paryż piękną wczesnojesienną porą (02-05.10.2014). Pozłacane liście na drzewach dodawały miastu uroku, a ciepłe jeszcze słońce usilnie walczyło, by lato nie odeszło w zapomnienie. To chyba najpiękniejsza pora roku na zwiedzanie stolicy Francji.

Złe Dobrego Początki, czyli Couchsurfing w Paryżu.

    Udało nam się znaleźć gospodarza na portalu CS. Tym razem zamieszkaliśmy niemalże w centrum miasta… Można rzec pomiędzy ścisłym centrum, a dzielnicą Montmartre. Ale skoro wszystko brzmi tak pięknie, to oznacza, że coś musiało się wydarzyć xD Otóż naszego francuskiego przyjaciela nie było w domu kiedy dojechaliśmy, telefony zwariowały i kompletnie nie mogliśmy się z nim skontaktować. Trochę spanikowaliśmy, że stracimy nocleg, a ceny w Paryżu do najniższych nie należą…

    Ale przecież nie było się co martwić na zapas. Godzina wczesna, a dzień należało wykorzystać. Dodatkowo nauczeni doświadczeniem z Wiednia (cały dzień chodziliśmy z 20kg plecakami) szukaliśmy w miarę rozsądnej alternatywy. A tą są oczywiście hotele. Tu szczęście się do nas uśmiechnęło i takowa placówka była po sąsiedzku. Bez problemu zgodzili się nam przechować bagaż 😛 No to bierzemy najpotrzebniejsze rzeczy i ruszamy w miasto!

Spacer po Paryżu.

    Paryż to miasto o pięknej architekturze i kolorowych uliczkach. Dzielnice znacząco różnią się od siebie. Czasami są jak części kompletnie innego miasta. Odkrywając francuską stolicę, warto rzucić się w wir tych ciekawszych ulic, obserwować ludzi, street art, wielkie okiennice i balkony często ozdobione wijącą się roślinnością.

    Podczas zwiedzania takiej metropolii należy zachować pewną ostrożność. Kieszonkowcy i ludzie szukający zaczepki dobrze odnajdują się w zatłoczonych miejscach. Sami mieliśmy mocno nieprzyjemną sytuację podczas spaceru w dzielnicy Belleville.

Alternatywny Paryż. Centrum Miasta.

Dzielnica Belleville i Mała Awantura…

    A było to tak… Najzwyczajniej w świecie krążyliśmy w kółko, chłonęliśmy atmosferę, robiliśmy zdjęcia. Nagle naszą kontemplację przerwał wysoki i przenikliwy krzyk. Jakaś starsza kobieta wyglądająca na przybysza z dawnych kolonii francuskich darła się wniebogłosy. Dosłownie jakby ją ze skóry obdzierali. No, cóż poradzimy. Krzyczy to krzyczy, tym bardziej, że w jakimś całkowicie nieznanym nam języku. Idziemy dalej.

    Ale to oczywiście nie koniec. Teraz biegnie za nami dwóch kolesi. Może jej rodzina, może znajomi, a może zwykła „pomoc sąsiedzka”. Mówią, że mamy im oddać aparat. Śmieszne xD Tłumaczę panom, że nie ma szans i pytam o co dokładnie chodzi. Atmosfera jest gęsta, nasi „rozmówcy” prężą muskuły, strzelają iskrami z oczu i władczym tonem nadal domagają się aparatu. Ewidentnie za nic mają pokojowe wyjście z sytuacji, której na pewno nie poprawia fakt, iż krzyki nadal niosą się po ulicy. Co rozsądniejsze osoby zaczynają omijać nas szerokim łukiem…

    Na ulicy była jeszcze jedna osoba. Spokojny starszy człowiek, który ewidentnie wstawił się w naszej obronie. Spojrzał na nas zatroskanymi oczyma i powiedział, że lepiej będzie jak chociażby pokażemy zdjęcia. Ocalimy aparat. Wytłumaczył, że kobieta jest przerażona, gdyż myśli, że to właśnie ją fotografowaliśmy. Zaprezentowaliśmy zatem nasze fotki. Bojowym młodzikom zrobiło się głupio (chyba) po obejrzeniu okazów pełnych ulicznego graffiti. I po co ta cała agresja? Ech…

Alternatywny Paryż Kojarzy się nam z Kolorowymi Murami, Plakatami i Oczywiście Street Art.
Czyli Wszystko to, czego Dzielnica Belleville ma pod Dostatkiem.

Okolice Targu Le Marché aux Puces de St-Ouen.

    Zwiedzajcie różne dzielnice Paryża, ale miejcie na uwadze jego zróżnicowane społeczeństwo. Pamiętajcie, że niektóre dzielnice są bardziej bezpieczne od innych. Niektóre są czyste i ładne, podczas gdy te szczególnie bardziej oddalone od centrum przypominają niemalże kraje trzeciego świata czy dzielnice biedy z amerykańskich filmów. Góry śmieci na ulicach, smród, rozwalone wszystko, co się tylko da i złowrogie spojrzenia. Tak, to nadal Paryż. Szczególnie taki klimat uderzył w nas w okolicy targu Le Marché aux Puces de St-Ouen. Targu, na którym kupić można dosłownie wszystko 😛 Och, uwielbiamy takie miejsca! Klimatyczne, lekko obskurne, gdzie piętrzą się stosy antyków i innych staroci, gdzie można poczuć zwiedzany kraj od trochę innej strony. Pchli targ to przecież swojego rodzaju muzeum. Jednak okolica targu Le Marché aux Puces de St-Ouen rzeczywiście do ciekawych nie należy…

Alternatywny Paryż to również Pchli Targ Le Marché aux Puces de St-Ouen. Czyli Prawdziwa Perełka w Swoim Gatunku.

Adres: 93400 Saint-Ouen, Francja.

Godziny otwarcia: na targ składa się 15 części tematycznych, każda z nich ma inne godziny otwarcia. Dokładne informacje na stronie www.

Koszt: darmowe.

Nie Pozwólcie, by Złapał Was Syndrom Paryski!

    Gdy wróciliśmy do hotelu okazało się, iż naszych bagaży NIE MA!!! Uroczy pan na recepcji spokojnym głosem wytłumaczył, że rzeczy wziął nasz przyjaciel. Zaraz, zaraz… My tutaj nie mamy żadnych przyjaciół… Chyba, że sms wreszcie dotarł do naszego gospodarza 😛 My sobie zwiedzamy, a bagaże lądują bezpiecznie w przytulnym mieszkanku 😛

    Chciałabym tylko zaznaczyć, że na potrzeby tego posta analizowaliśmy miejsca z 3 dni pobytu w Paryżu. Nie chcę żebyście odnieśli mylne wrażenie, że wszystko to zrealizowaliśmy jednego dnia. Spacer po tych trochę mniej turystycznych miejscach realizowany był stopniowo, każdego dnia nowy smaczek przeplatany bardziej oczywistymi atrakcjami, o których jeszcze napiszemy.

    Czy dotknął nas Syndrom paryski? Nie. Wiadomo, że stolica Francji upiększana jest w mediach do granic możliwości, zrobiono z niej symbol miłości, stolicę mody, mekkę dla wielbicieli piękna każdego rodzaju. Ale jest to tylko miasto. Ogromne miasto. Należy się z tym liczyć. I jak każde inne miejsce na ziemi ma swoje wady i zalety. Patrzcie na to, co Paryż ma do zaoferowania dobrego, a nie skupiajcie się na wykreowanym przez media wizerunku. Wówczas, kto wie, może zakochacie się w tym mieście? 😛

Podobne posty: Wenecja (Włochy), Londyn (Anglia).

Karta kraju i inne relacjeFrancja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *