Koh Rong Sanloem, Czyli Nocleg w Dżungli, Snorkeling w Kambodży i... Świecący Plankton!

    Koh Rong Sanloem to mniejsza siostra wyspy Koh Rong. Kolejne wspaniałe odkrycie, do którego można dotrzeć z wybrzeży Kambodży – Sihanoukville. Raj dla spragnionych słońca i… świętego spokoju. Koh Rong Sanloem nastawiona jest bowiem bardziej na błogi relaks niż szalone imprezy. Wyspę można w tym kontekście porównać do Gili Meno. Spokojnej i cichej oazy na tle sąsiedniej mocno imprezowej Gili Trawangan (Indonezja). Nasze przygody w tym miejscu to nocleg w dżungli i wodne wariacje, czyli snorkeling w Kambodży za dnia oraz… ciemną nocą! Tak, dobrze przeczytaliście 😛 Przenieśliśmy się tutaj do krainy baśni i pływaliśmy w doborowym towarzystwie, a świecący plankton zrobił robotę! 

Koh Rong Sanloem to Dobry Wybór dla Poszukujących Ciszy i Spokoju w Kambodży.

 

Pożegnanie z Wyspą Koh Rong.

    Nasza ostatnia i w sumie jedyna noc na Koh Rong skończyła się oczywiście całkiem niezłą imprezą na plaży. Następny dzień przywitaliśmy zmęczeni i na lekkim kacu. Taaak jesteśmy jednymi z tych ludzi, którzy wiedzą, że to ostatnie piwo nie jest dobrym pomysłem, ale sięgniemy po nie mimo wszystko xD I tak właśnie w ciszy i lekkim cierpieniu sprzątaliśmy namiot, by jak najszybciej udać się do kolejnego punktu podróży.

    Startowaliśmy z małego molo przy Long Beach. Stąd stateczek zabierał nas do głównego portu na wyspie, gdzie czekaliśmy jakieś pół godziny na kolejny transport. Oczywiście czas ten wykorzystaliśmy skwapliwie, fotografując okolice. Główny port na Koh Rong to dla nas miejsce iście tranzytowe. Te pół godziny to jedyny czas, jaki mu poświęciliśmy.

 

Koh Rong Sanloem. Wszechobecny Relaks.

    Rejs stateczkiem trwał może 40 minut. Jak szybko się zaczął, tak szybko się skończył. Dopływamy do Koh Rong Sanloem. Widzimy port – centrum życia wyspy, kilka knajpek, barów i restauracji. Co jakiś czas wyłania się jakiś bungalow czy inna oferta świadcząca usługi typu Bed&Breakfast. Już na pierwszy rzut oka widać, że jest tutaj inny klimat. Mam na myśli wspomniany wcześniej relaks. Niby cała otoczka jest bardzo podobna, a jednak jest zupełnie inaczej. Może to właśnie podejście ludzi na wyspie kreuje taką aurę. Może. Wiem jedno: jeżeli chciałabym się wyciszyć na wyspie w Kambodży, wybrałabym Koh Rong Sanloem.

Koh Rong Sanloem to Zwolnione Tempo i Relaks. Nawet Port i Jego Okolice nie są Przeludnione. Śmieci to już Niestety nieco Inny Temat…

 

Koh Rong Sanloem i Opowieść o Tym, Jak Zorganizowaliśmy Wyprawę na Świecący Plankton.

    Wysiadamy i od razu kierujemy się do informacji turystycznej. Jeżeli można ową budkę tak nazwać… Ot miejsce, gdzie możecie zarezerwować sobie wycieczki statkiem czy transfery na inne wyspy. Idziemy tutaj, gdyż bardzo zależy nam na bliższym spotkaniu ze świecącym planktonem, o którym pisaliśmy poprzednio. Kajak był co prawda ekscytującą i dość szaloną przygodą, jednak nie do końca spełnił swoją rolę. Dziś w nocy chcemy podjąć kolejną próbę.

    Pierwsze, co usłyszeliśmy: Nie ma już żadnych wycieczek. Próbujcie na Koh Rong. NIEEEEEE! Przecież właśnie stamtąd przypłynęliśmy, nie mamy czasu na powrót, a zresztą oni oferują masowe wypady na plankton. Coś, co nas niezbyt interesuje. My chcemy prawdziwego, bardziej intymnego doświadczenia. A rejs z piętnastoma innymi osobami nie plasuje się w tej kategorii. Trzeba gościa jakoś przegadać xD

Ogólnie chcielibyśmy wypłynąć w morze dwa razy. Raz jeszcze za dnia, by popływać z rurką. Drugi – w nocy typowo na poszukiwanie planktonu.

Ale mówię Wam, że nie oferujemy dzisiaj wycieczek w takim stylu.

My nie potrzebujemy wycieczki. Jedyne, co nam potrzeba, to łódka. Mamy własne maski i rurki.

    Facet zmierzył nas badawczym spojrzeniem. Widać było, że kalkuluje sytuację. Może nie powinien brać udziału w takich transakcjach, może miał jakieś inne obawy, o których nie chciał mówić. Ważny jest efekt. Wykonał telefon i znalazł rybaka, który zgodził się wypłynąć z nami dwa razy tego dnia. SUKCES! Umówiliśmy się na konkretną godzinę w porcie i poszliśmy zameldować się do hotelu.

 

Koh Rong Sanloem i Nocleg w Dżungli 😛 

    Nasz nocleg na Koh Rong Sanloem to położony przy oceanie i wśród drzew bungalow. Szum wody i odgłosy dżungli tworzyły nieziemską atmosferę. Nie powiem, żeby miejscówka była jakoś wybitnie ekskluzywna xD Lekko śmierdzące materace, mocno zużyte moskitiery, chybocząca się podłoga w łazience (serio! Czasami myślałam, że zlecę razem z kiblem w dół xD). Cały domek poskładany był na słowo honoru. Mieszkańcy dżungli swobodnie i bez spiny przeciskali się między deskami i nocowali z nami. Na ścianie nad łóżkiem zobaczyliśmy największego gekona na żywo. Bydlak miał z 40 cm! W pierwszej chwili wzięliśmy dzikiego lokatora za element dekoracji… Dekoracji, która zniknęła bez śladu kilka godzin później.

    Nie powiem, że perspektywa spędzenia nocy w takich warunkach nas lekko nie wystraszyła xD Ale oczywiście teraz jest to jeden z tych noclegów, które wspominamy najcieplej 😛 I ten ogromny hamak przed domkiem… Całość miała swój urok, któremu nie dało się zaprzeczyć. Nocleg w Dżungli zaliczony 😛 

Nasz Nocleg w Dżungli na Koh Rong Sanloem 🙂

 

Dajemy Pierwszego Nura, czyli Snorkeling w Kambodży!

    Chwila relaksu i zapoznania się z terenem musiała wystarczyć. Lecimy do portu na umówione spotkanie z rybakiem. Nie możemy się już doczekać cudów podwodnego świata w Kambodży! Póki co w Azji zaglądaliśmy pod wodę tylko w Indonezji. I w sumie jedyne, co nas trochę martwi, to… śmieci. Przecież sytuacja w kraju nie jest za ciekawa, a odpadki ostatecznie lądują w morzu… Mieliśmy moment zwątpienia, jednak perspektywa nocnego zanurzenia w towarzystwie planktonu przysłoniła nasze obawy.

    Rybak okazał się uśmiechniętym młodym gościem, posługującym się angielskim w stopniu podstawowym. Tyle wystarczy, a i tak powinniśmy być wdzięczni, że możemy jakoś pogadać 😛 Wypływamy w morze.

    Wskakujemy po raz pierwszy. Jest absolutnie cudownie! To, co widzieliśmy w Indonezji było zdecydowanie piękniejsze i bogatsze, ale za każdym razem było w pewnej odległości od nas. Bezpiecznej odległości. Tutaj pływaliśmy w bezpośrednim sąsiedztwie podwodnych ogrodów. Często trzeba było mocno uważać, by nie zderzyć się z jakimś głazem.

    Dużym problemem były też całe jakby ławice maleńkich parzydełkowców. Nie były to meduzy, ale niewątpliwie ich mniejsi i mocno irytujący kuzyni. Opływały nas i parzyły. Nie było to przyjemne doświadczenie, szczególnie kiedy poparzyły mi twarz. Co jakiś czas wychodziliśmy i wracaliśmy kiedy grupa popłynęła dalej.

 

Mocne Zwątpienie przed Nocnym Nurkowaniem…

    Woda wyciągnęła z nas całą energię. Robimy przerwę i udajemy się na obiad. Teraz następuje kolejna chwila zwątpienia. Widzieliśmy przecież jak pełne życia są te wody, ile się tu dzieje, na ile czynników trzeba uważać. Jak my chcemy wskoczyć tam w całkowitej ciemności?! Z jednej strony… Facet chyba wie, że to zanurzenie jest inne, że teraz nie może nas wrzucić na takie skały, że nie potrzebne nam teraz piękne ogrody, że musi być bezpiecznie… Ale jak cholera może być bezpiecznie wskakując do czarnej wody… tylko my i no właśnie co? Przecież nie wszystkie stworzonka idą spać… Coś na pewno jest aktywne nocą…

    Perspektywa baśniowej kąpieli przerodziła się w małą panikę. Piotrek deklaruje, że nie wskoczy. Nie ma szans. Ja również zaczynam mieć wątpliwości. Od początku myślałam, że to on przetrze szlaki. Przecież ja się tak panicznie boję wody! Dobra… Wypłyniemy, zobaczymy jak wygląda sytuacja i podejmiemy decyzję już na miejscu.

 

Snorkeling w Kambodży i Świecący Plankton. Nasze Najpiękniejsze Doświadczenie w Azji.

    Nadszedł czas. Znowu jesteśmy na łódce. Z duszą na ramieniu. Z paniką w oczach. Płyniemy w zupełnie inne miejsce. Może gościu rzeczywiście wie co robi? Otaczają nas absolutne ciemności i szczerze trzeba przyznać, że nie wygląda to zachęcająco xD Stres nie odpuszcza, a wręcz atakuje z podwójną mocą kiedy gaśnie silnik i łódka zatrzymuje się pośród hmm…. niczego.

    Zarzucamy kotwicę, nasz towarzysz sprawdza dno za pomocą ogromnej latarki. W naszej wyobraźni oczywiście szuka potworów morskich, kałamarnic i rekinów ludojadów. Powód zapewne jest bardziej prozaiczny w swej prostocie. Pewnie patrzył czy dno jest piaszczyste i czy jest bezpiecznie wskoczyć do wody.

    Chwilę później latarka gaśnie. Otulają nas nieprzeniknione ciemności. Ledwo widzimy zarys łódki i wyciągnięte przed nami ręce. Tylko po głosie można było poznać, że facet szeroko się uśmiecha:

No dawajcie. Wskakujcie!

    No więc… Nie ma ociągania. Nadeszła ta chwila. Albo w jedną, albo w drugą. Patrzymy po sobie i ewidentnie nikt nie ma ochoty na zgrywanie bohatera. Cóż innego mogłam zatem zrobić? Wskoczyłam.

    W tym momencie przerażenie ustąpiło czemuś innemu. Gama uczuć, która towarzyszyła mojemu wyczynowi była wręcz nie do opisania. W momencie zanurzenia znalazłam się w kompletnie innym, baśniowym świecie. Kojarzycie Piotrusia Pana? Dzwoneczek posługiwała się magicznym świecącym proszkiem. Tak właśnie wyglądał ten świat. Z każdym ruchem pojawiało się więcej i więcej tegoż proszku. Świat świecił i oczarowywał. Był to moment, w którym można przysiąc, że zjawisko ma podłoże magiczne i rzeczywistość nie ma tu prawa wstępu. Bioluminescencja oczarowała nas bez reszty. Aaa… chyba nie muszę dodawać, że Piotrek wskoczył dziarsko do wody dosłownie sekundę po mnie? 😛

 

Koh Rong Sanloem – Nasz Mały Raj w Kambodży.

    Koh Rong Sanloem to kolejna świetna propozycja dla zwiedzających Kambodżę. Mniejsza, spokojniejsza i o bardziej relaksacyjnym charakterze niż pobliska Koh Rong przyciągnie nie jednego odkrywcę. Koh Rong Sanloem jest jednak troszkę gorzej przygotowana na turystów, wszystkiego jest tutaj po prostu mniej. Mniej hoteli, mniej restauracji, mniej imprez, no i mniej ludzi. Ale… czy to nie jest właśnie jej atut i największy urok? A dodatkowe atrakcje, które skrywa pod wodą to absolutny hit. Oczywiście snorkeling oraz świecący plankton da się zorganizować na obu wyspach. Jednak to właśnie wyspa Koh Rong Sanloem zaoferowała nam te dwie opcje całkowicie prywatnie. Tak jak to sobie wyobrażaliśmy.

Niestety nie zrobiliśmy za dużo zdjęć… Większość czasu spędziliśmy po prostu w wodzie 🙂 Snorkeling w Kambodży i Świecący Plankton Pochłonęły Nas w Całości 🙂 Ale Czyż te Widoki nie Hipnotyzują? 

 

Podobne Posty: Ilha Grande (Brazylia), Padangbai (Bali, Indonezja).

Kambodża – Karta kraju, podstawowe informacje, inne posty i filmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *