Pandemia wirusa SARS-CoV-2, wywołującego chorobę COVID-19 daje się we znaki nie tylko osobom zarażonym. Nawet jeżeli sami nie jesteśmy zainfekowani, to wszędzie odczuwamy jego obecność. Zamknięte szkoły, restauracje, całe kraje… Koronawirus wprowadził drastyczne zmiany w świecie, który znamy. Filmy postapokaliptyczne nakręcają naszą wyobraźnię, media potęgują panikę, często trudno jest znaleźć wiarygodne informacje, a sąsiadka spod siódemki mówi, że to wszystko wymysł firm farmaceutycznych. Życie w czasach koronawirusa to trudny czas, ale co na to, np. turystyka na Islandii? Przecież poza problemami natury medycznej, świat staje przed kolejną katastrofą…

 

Turystyka na Islandii przeżywa nieprzerwany bum od roku 2010. Czy koronawirus położy kres złotego wieku tej branży?

 

Islandia, a pandemia wirusa SARS-CoV-2

Zawsze wydawało mi się, że żyję we względnie bezpiecznym państwie. Wojny tu raczej nie będzie, bo kto chciałby się bić o kawałek pola lawowego? Przeludnienia czy wzmożonej migracji ludów spoza Europy też nie. Bo przecież zimno, teoretycznie brak światła zimą, no i utrudnienia w osiedleniu się, jeżeli nie jesteś obywatelem UE. Można się trochę obawiać wulkanów, chociaż większość z nich to bardziej atrakcja turystyczna, aniżeli realne zagrożenie. W przyszłości problemem może być wciąż topniejąca Grenlandia i podwyższenie poziomu oceanów, ale pandemii wirusa chyba nikt się nie spodziewał w kraju tak odizolowanym od stałego lądu i o tak małym zagęszczeniu.

Jednak koronawirus dotarł nawet tutaj. Pierwsi zarażeni Islandczycy wrócili z wypadów narciarskich, z Włoch i Austrii. Można się zapytać: „po jaką cholerę lecieli tam na narty? Jakby im mało śniegu na Islandii było!”, ale jako podróżniczka rozumiem ich bez słów. Sama biję się z myślami i chęcią ruszenia gdzieś dalej. Rok 2019 był dla mojego zdrowa średnio łaskawy, co odbiło się na jakości i ilości wyjazdów, a tu BUM! Okazuje się, iż 2020 ma również swoje własne plany, a życie w czasach koronawirusa stanowczo utrudni mi realizację moich podróżniczych marzeń.

 

Koronawirus, a podróże

Nie tylko same ograniczone możliwości podróżowania spędzają mi sen z powiek. Ludzie nadal latają. No cóż, teoretycznie każdy podejmuje decyzje sam za siebie, ale z chorobami zakaźnymi nie ma żartów. Myślę, że w dobie obecnych wydarzeń warto skupić się na troszkę większym obrazku i zachować ostrożność. Wakacje mogą poczekać.

Pewnie, sama chętnie wykorzystałabym sytuację. Kupiła tańsze bilety, zwiedzała opustoszałe, a normalnie zatłoczone miasta. Kurde, ale miałabym foty! Ale czy o to chodzi? Nie panikujmy, a zachowajmy rozsądek. Jeżeli wszyscy postępowaliby odpowiedzialniej, to szybciej pokonalibyśmy zagrożenie i życie wróciłoby do normy. Szkoda, że brać podróżnicza wciąż tak ochoczo ignoruje zagrożenie. Ale to nadal nie wszystko co leży mi na sercu…

 

Życie w czasach koronawirusa. Turystyka na Islandii

Martwią mnie również skutki ekonomiczne i gospodarcze, na jakie musimy się przygotować. Kryzys już dawno wisiał w powietrzu, a pandemia tylko nakręca sytuację. Mieszkamy w Islandii, kraju, gdzie turystyka gra pierwsze skrzypce. I jakby tego było mało, jest to branża, w której oboje pracujemy.

A negatywne skutki ostatnich wydarzeń już na dobre zagościły na wyspie. Firmy turystyczne ostro zmagają się z nową sytuacją i obcinają koszty. Te z mniejszym zapleczem finansowym już borykają się z pierwszymi problemami. Piotr (przypomnę tylko, że pracuje jako przewodnik) otrzymał bardzo ciekawą propozycję pracy, która jest już nieaktualna ze względu na obecną sytuację. Co prawda, zaoferowano mu inną pozycję, ale nie jest ona tak korzystna, jak się uprzednio zapowiadało. A teraz, to już w sumie nawet nie wiadomo, czy jakąkolwiek pracę będzie miał… Teraz, to już nic nie wiadomo.

Podobnie sprawa ma się w branży hotelarskiej. Tony anulowanych rezerwacji i brak nowych bookingów nie napawają nadzieją. Obcinane godziny, zwolnienia, wyłączanie z użytku całych budynków czy zamykanie hoteli (podobno tymczasowe) to nasz chleb powszedni. Jednym słowem: firmy ucinają koszty jak tylko mogą, by utrzymać się na powierzchni. Wiadomo, że działania te, często odbijają się kosztem pracowników. Żyjemy w niepewności, my i cała rzesza pracowników związanych z sektorem turystycznym. Ostatnio mieliśmy dużo pracy jako fotografowie i filmowcy, ale kto da nam zlecenie w dobie kryzysu?

 

Pandemia i szał zakupów

Jeżeli chodzi o maseczki, rękawiczki czy płyny do dezynfekcji w hotelach czy sklepach, to tak, zostały zakupione. Nie oznacza to jednak, że wszędzie są w użytku xD Koleżanka nosiła maseczkę przez jedną całą zmianę, co skutkowało… niechęcią i brakiem zaufania do niej. Równie dobrze mogłaby nie pracować xD Chociaż podobno lepiej tych maseczek nie nosić, jeżeli nie mamy odpowiedniego przeszkolenia.

Życie w czasach koronawirusa to również szał zakupów. Ale czy można się temu dziwić? Mieszkając na wyspie, jesteśmy zależni od dostaw z innych krajów. A co, jeżeli te zostaną w pewien sposób ograniczone lub jeśli ceny pójdą w górę? Wtedy Ci, którzy teraz śmieją się z panikującej ludności, będą w ciemnej d…pie. Troszkę większe zakupy są oznaką ostrożności, nie paniki. Jednak nie dajmy się zwariować i zostawmy trochę tego papieru toaletowego dla kolejnych kupujących xD

Zamknięto wszystkie ośrodki sportowe i baseny w okręgu metropolitarnym. Brak dostępu do siłowni dla islandzkiego społeczeństwa to też dość wielki szok. Sama udałam się do sklepu, by kupić hantelki i mieć możliwość przeprowadzenia treningu w domu. Niestety nie byłam jedyną osobą, która wpadła na ten pomysł… Półki sklepowe były puste. Nie inaczej sytuacja wygląda w sklepach alkoholowych Vínbúðin, gdzie zauważono znaczny wzrost sprzedaży napojów wyskokowych. Każdy radzi sobie z wirusem na swój własny, wyjątkowy sposób 😛

 

Islandzka służba zdrowia w czasach pandemii

A jakie newsy z naszej cudownej islandzkiej służby zdrowia? No cóż. Spora część ludzi nadal podchodzi do sprawy niepoważnie. Zdarza się, że ktoś opuszcza kwarantannę, bo przecież jest tyle ważnych rzeczy do załatwienia. Ci, którzy czekają na testy muszą uzbroić się w cierpliwość, bo kolejki są już dość spore. De facto szybka procedura wydłuża się niemiłosiernie. Dość niepokojący jest również fakt, iż część służby zdrowia odbywa kwarantannę… Pojedyncze przychodnie są chwilowo zamknięte.

Teoretycznie każdy może zapisać się na takie badanie, nie trzeba czekać na rozwój objawów. Wystarczy zalogować się na odpowiedniej stronie internetowej przy użyciu numeru kennitala i numeru telefonu (lub elektronicznego dokumentu). Po zalogowaniu należy wybrać, ile osób chce przyprowadzić na badanie, datę i godzinę. Brawa dla Islandii za prowadzenie ogromnej liczby testów.

 

Pandemia wirusa SARS-CoV-2, przeprowadzone testy

Islandia przeprowadza ogromną liczbę testów. Źródło.

 

Islandczycy, Włosi Północy

Do tego Islandczycy, znani jako Włosi Północy, za nic mają ograniczenia. A przynajmniej duża część moich znajomych wiele sobie z wirusa nie robi. Chodzą do pubów, na karaoke, organizują imprezy… Zamknięcie uniwersytetów nie skutkuje dobrowolną kwarantanną, oj nie. Kluby na mieście przeżywają prawdziwe oblężenie, a i domówki mocno wróciły do łask. Mieszkamy w samym centrum Reykjaviku (dzielnica 101) i serio… szaleństwa zza ściany nie dają nam spać po nocach. Jednym słowem: Islandczycy nie uczą się na błędach sąsiadów z południa. Tutaj życie w czasach koronawirusa nie różni się wiele od poprzednich lat…

Ja też po raz ostatni wybrałam się do małej restauracji, a potem do pubu w środku dnia (13.03.20). I jak restauracja była dość opustoszała, tak pub cieszył się nielichym powodzeniem. Byłam tam z koleżanką, i myślę, że obie czułyśmy to samo: „czy ten koleś nie siedzi zbyt blisko?”, „kelnerka nosi rękawiczki, ale ciekawe co się dzieje na kuchni?” itp. Co mi się bardzo podobało, wszyscy grzecznie dezynfekowali ręce. Mimo wszystko nie chce już wychodzić do ludzi niepotrzebnie, moja praca naraża mnie wystarczająco.

 

Skrót podjętych środków ostrożności na Islandii w ostatnim czasie

Pracownicy służby zdrowia proszeni o unikanie wyjazdów zagranicznych w celu zmniejszenia potencjalnego obciążenia systemu opieki zdrowotnej.

Rada miasta Reykjavik przeznacza dodatkowe fundusze na zapobieganie rozprzestrzenianiu się wirusa (np. dodatkowe sprzątanie).

Chiny, Włochy, teren narciarski Ischgl w Austrii, Korea Południowa i Iran określone jako regiony o wysokim stopniu ryzyka. Odradza się podróżowanie do tych miejsc, a powracający na Islandię powinni zostać w domu przez 2 tygodnie.

Japonia, Singapur, Hongkong i Teneryfa – obszary o niskim stopniu ryzyka.

Podniesienie poziomu zagrożenia ludności w Islandii na alarmowy, a później na wyjątkowy.

Smyril Line wstrzymuje rejsy z Danii do Islandii.

Ograniczono pracę w szkołach, zamknięto licea i uniwersytety (nauka przez platformy internetowe). Działające szkoły i przedszkola mają ograniczyć liczbę uczniów w jednej sali, dzieci mają być rozdzielone.

Wprowadzono zakaz organizowania spotkań i imprez, w których uczestniczy więcej niż 100 osób (sklepy, restauracje, konferencje, wydarzenia sportowe, kulturalne, inne rozrywki grupowe).

Przednie drzwi autobusów zamknięte. W użytku mają być tylko środkowe i tylne.

Podniesienie oceny ryzyka dla Hiszpanii, Niemiec i Francji. Podróżni przybywający z tych krajów na Islandię, będą poddani 14-dniowej kwarantannie.

Przedstawiciele sieci sklepów Samkaup postanowili otworzyć wybrane sklepy Nettó i Kjörbúðin codziennie od 09.00 do 10.00, tylko dla osób starszych i mających problemy zdrowotne. Chodzą jednak słuchy, że pomysł ten nie sprawdza się w praktyce.

Unia Europejska zamyka granice zewnętrze Schengen na 30 dni. Można z łatwością znaleźć informacje, że Islandia również zmuszona jest odmówić wjazdu osobom, które przybywają spoza UE/Schengen oraz obywatelom krajów spoza UE/Schengen. Skoro tak, to dlaczego tylko jutro rano w przeciągu zaledwie pół godziny lądują w Keflaviku 4 samoloty z Ameryki Północnej?

Wszyscy Islandczycy i rezydenci Islandii powracający do kraju będą poddawani 2-tygodniowej kwarantannie bez względu na to, skąd przylecieli (nie dotyczy pracowników linii lotniczych).

Pandemia wirusa SARS-CoV-2 na Islandii

Dzisiejsze dane (tj. 19.03.20) pokazują, że mamy 250 chorych (co oznacza, że 0,07% populacji jest już zarażona), 2422 odbywa domową kwarantannę, 250 osób jest odizolowanych, a 3 zostały hospitalizowane. Pobrano już 6510 próbek, a koronawirus nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Nie panikujmy, ale myślmy. #zostańkurwawdomu o ile jest to możliwe.

Na tej stronce można na bieżąco sprawdzać, jak zmienia się sytuacja na Islandii.

Podobne posty: Poveglia (Włochy).

Islandia – karta kraju I inne posty.

 

Leave a Reply

Facebook