Kambodża to nie jest kraj dla każdego. Kambodża to bieda, a wręcz skrajne ubóstwo. To góry śmieci przy drodze, na plaży czy przed twoją restauracją. To mnóstwo chorych i żebrzących na ulicy. To jedne z najgorzej utrzymanych dróg na świecie. To absolutna jazda przez trzymanki na tychże drogach. Ale nie tylko. Bo Kambodża to też kraj uśmiechniętych i otwartych ludzi, znanego na cały świat kompleksu Angkor, rajskich wysp, które oferują więcej niż tylko leniwy wypoczynek. Podróżowanie w Kambodży to mocna dawka adrenaliny i przygoda na całe życie. Musicie jednak być pewni, że tego własnie chcecie 😛


Informacje Praktyczne:

  • Stolica: Phnom Penh.
  • Języki: khmerski (w miejscach turystycznych można się porozumieć po angielsku w większym bądź mniejszym stopniu; jeżeli decydujecie się na wypad poza strefy turystyczne, mała szansa, że się z kimś dogadacie).
  • Waluta: riel kambodżański (KHR) oraz dolar amerykański (USD).
  • Kurs: 1 PLN = ok. 1073,70 KHR; 1 PLN = ok. 0,27 USD.
  • Ceny: TANIO. Sporo taniej niż w Polsce. Chociaż spodziewaliśmy się jeszcze niższych cen. Zawsze drożej będzie na wyspach i nadmorskich kurortach.
  • 30 USD. Wiza do kupienia na lotniskach i przejściach granicznych. Trzeba mieć ze sobą zdjęcie, jeżeli go nie macie skasują Was na dodatkowe 3 USD.
  • Transport jest tani, chociaż nie aż tak jak w sąsiedniej Tajlandii
    • Bus z lotniska w Phnom Penh do Sihanoukville – 13 USD;
    • Bus z Sihanoukville do Kampot – 6 USD;
    • Bus z odbiorem z hotelu w Kampot do Siem Reap – 20 USD;
    • Prom z Sihanoukville do Koh Rong lub Koh Rong Sanloem i z powrotem – 22 USD;
    • Prom między Koh Rong i Koh Rong Sanloem – 5 lub 8 USD w zależności od tego, z którego molo płyniecie.
    • Wynajem skuterów też wychodzi troszkę drożej (6-9 USD w zależności od miejscowości);
    • Wynajem samochodów tylko z kierowcą. Nas interesowała trasa, którą wyceniono na 80 USD (niecałe 200 km od Siem Reap w jedną stronę).
    • Tuk-Tuk: tanio. Targujcie się 😛
  • Bankomaty są dostępne w większych miastach. Radzimy mieć przy sobie gotówkę.
  • Wtyczki głównie europejskie, napięcie 220V.
  • Klimat zwrotnikowy monsunowy z wyraźnym podziałem na porę suchą i deszczową. Połowa maja – połowa października to czas ulewnych deszczy; od listopada do połowy marca pada dość sporadycznie.
  • Religia dominująca – buddyzm. Ponadto spotykane: tradycyjne religie plemienne, chrześcijaństwo, religie chińskie, islam oraz inne.
  • Aby prowadzić samochód, koniecznie międzynarodowe prawo jazdy.
  • Prawostronny ruch drogowy.
  • Szczepienia: WZW A – zalecane, WZW B – zalecane, BTP (błonnica, tężec, polio) – zalecane, Dur brzuszny (tyfus) – zalecane. Zalecane u wybranych podóżnych – Japońskie zapalenie mózgu, Wścieklizna. Warto zainteresować się tematem profilaktyki malarii.
  • Nie pić wody wodociągowej!

Warto:

  1. Spróbować dania kuchni khmerskiej – Chicken Amok.
  2. Spróbować lokalnych ananasów – Cuuudo!
  3. Wypożyczyć skuter, ale tylko jeżeli czujecie się na siłach… Najpierw zorientujcie się jak wygląda sytuacja na drodze i oceńcie swoje możliwości.
  4. Wybrać się skuterem w miejsca kompletnie nie turystyczne. My objechaliśmy okolice Siem Reap. Widzieliśmy życie na wsi, miejsca, których próżno szukać na mapie. Tam dopiero zobaczyliśmy jak wygląda prawdziwe życie w Kambodży.
  5. Popływać ze świecącym planktonem.
  6. Zatrzymać się w Arcadia Backpackers Paradise zaraz przy miejscowości Kampot. Ale tylko jeżeli macie ochotę wieczorami wyluzować, napić się piwka i poznać całą masę szalonych ludzi.
  7. Zwiedzić kompleks świątynny Angkor (1 dzień).

Nie warto:

  1. Zatrzymywać się w Sihanoukville. Smród, brud i kompletnie nic ciekawego. Musieliśmy jednak przez miasteczko przejechać, gdyż chcieliśmy się dostać na dwie okoliczne wyspy, a promy wypływają właśnie stąd.
  2. Spędzać w kompleksie Angkor więcej niż 1 dzień. Chyba, że jesteście wybitnie zainteresowani tematem. Po całym dniu w takim dzikim tłumie nawet święty będzie zmęczony i lekko poddenerwowany (co dopiero, jakby ten stan miał się utrzymać kilka dni…). A kiedy zobaczycie już kilka świątyń, każda kolejna będzie co najmniej… podobna, a magia zniknie. Historycy, miłośnicy architektury itp. – jasne! Bawcie się, ile wlezie. Ale każdemu innemu turyście spokojnie wystarczy jeden dzień w kompleksie. Takie jest nasze zdanie.
  3. Kupować podłużnych arbuzów. Niby coś innego i ciekawego, ale w smaku absolutnie nic odkrywczego. Więcej pestek niż samego owocu.

Miejsca, które odwiedziliśmy: