flag_of_romania-svgRumunia. Gdy ktoś wymienia nazwę tego kraju, co sobie wyobrażamy? Krwiożercze wampiry? Strzeliste i nieprzyjazne Karpaty? A może totalnie opuszczoną przez Boga, biedną krainę? Wszędzie tutaj znajdziemy chociażby ziarenko prawdy. Co najważniejsze, kraj ten jest tak przepiękny, że wręcz nie trzeba go przedstawiać. Ilość atrakcji czy możliwości, jakie daje Rumunia niemożliwa jest do zliczenia, a przecież nie widzieliśmy wszystkiego… Nie objechaliśmy nawet połowy kraju, nie spędziliśmy tam nawet pełnego tygodnia. To, co widzieliśmy, pozwala jednak umieścić go w ścisłej czołówce naszej listy ulubionych miejsc na ziemi.

Relacje: Maramuresz, Wąwóz Bicaz i Transylwania, Trasy: Transfogarska i Transalpina


Informacje Praktyczne:

  • Stolica: Bukareszt.
  • Języki: rumuński (pomocne: angielski, rosyjski).
  • Waluta: lej rumuński. Kurs: 1 PLN to ok. 1 lej (RON). 1 lej (RON) = 100 banów.
  • W dużych miastach bankomaty są powszechne, w mniejszych miejscowościach należy mieć przygotowaną gotówkę.
  • Wtyczki typowe europejskie, napięcie 220 – 240 V.
  • Zdecydowana większość ludności wyznaje prawosławie.
  • Wiza jest niepotrzebna.
  • Szczepienia: brak obowiązku szczepień. Zalecane: błonica, tężec, polio.
  • Najlepiej podróżować wiosną, może jesienią. Lato to oczywiście szczyt sezonu, co oznacza zwiększoną liczbę turystów (chociaż bez przesady; nadal nie jest to oblegany kierunek, chyba, że wybieracie się na wybrzeże). Również temperatura jest troszkę za wysoka w miesiącach wakacyjnych. W przypadku naszego wyjazdu było to ok. 40 stopni Celsjusza w dzień oraz 30 w nocy.
  • Wszystko jest w przystępnych cenach, porównywalnych do naszych polskich.
  • Autostop jest płatny.
  • W dzień większość aut jeździ bez świateł. Nie jesteśmy pewni czy jest to legalna praktyka czy nie, ponieważ mieliśmy kontrolę policyjną i kazali nam zapalić. Nie dostaliśmy mandatu być może dlatego, że udaliśmy, iż mówimy tylko po polsku…
  • Drogi są raczej kiepsko oznaczone.
  • Pamiętajcie, żeby jeździć po głównych drogach! Poboczne trasy mogą być tak dziurawe, że albo z nich wyjedziecie, albo nie.
  • Cyganie w Rumunii to nie plaga. Co prawda, jest to prawdopodobnie największa mniejszość etniczna w kraju, ale nie spotkacie ich na każdym kroku.

Warto:

  • Zrobić wszystko, co tylko Wam przyjdzie do głowy! Tu po prostu jest cudownie! My nie żałujemy ani jednej spędzonej chwili, ani jednego miejsca.
  • Nasze absolutnie ulubione miejsca to: Transalpina, miasteczka w Transylwanii, Zamek Poenari, wodospad Bigar.
  • Spróbować tutejszej kuchni: mamałyga, mici.
  • Alkohol 😛 Przede wszystkim palinka oraz rakia (w zależności w jakiej części kraju przebywacie, im bliżej do Serbii, tym więcej rakii) oraz oczywiście Afinata, rumuński likier. Delikatny, bardzo, bardzo owocowy.

Nie warto:

Tutaj mamy pustkę w głowach… Czego nie warto zrobić/zobaczyć w Rumunii??? Nie pomożemy.


Miejsca, które odwiedziliśmy: