Piramidy w Bośni. Czyżby kolebka europejskiej cywilizacji to Visoko, na Bałkanach?!

    Piramidy w Bośni i Hercegowinie…. Piramidy pewnie znacie z Egiptu, Nubii czy Meksyku. A można znaleźć je o wiele bliżej… W malutkiej miejscowości Visoko pod ciężką warstwą drzew i gleby kryją się prawdziwe archeologiczne skarby! Przez wieki znane tylko miejscowym, którzy żyjąc u stóp dużej, ewidentnie stożkowatej góry, mieli pewność co kryje się pod ziemią. Na ten temat było cicho, aż do 2005 roku. Kiedy to do biednej mieściny przyjechał Semir Osmanagić, archeolog-amator, czy pseudo-archeolog jak wolą go określać inni… Wyblakła koszula, materiałowe spodnie o kolorze piasku, kapelusz fedora i nienaganny uśmiech. Powiedziałbyś Indiana Jones! I wcale nie byłaby to taka duża pomyłka… 

Continue reading „Piramidy w Bośni. Czyżby kolebka europejskiej cywilizacji to Visoko, na Bałkanach?!”

Kosowo, Peja, Góry Przeklęte i Jezioro Leqinat, Czyli Spontaniczny Nocleg w Górach!

    Wybierając się z namiotem na naszą wakacyjną bałkańską przygodę założyliśmy, iż będzie nam dość ciepło zarówno za dnia jak i nocą. Po co zatem targać ze sobą dwa śpiwory, z których i tak będziemy się wykopywać? Och… Jak bardzo się myliliśmy… Skusiło nas górskie Jezioro Leqinat i malownicze Góry Przeklęte. I tak oto pewna piękna gwiaździsta noc w młodziutkim państwie – Kosowo – dała nam się nieźle we znaki. Jak można być tak nieogarniętym, niezorganizowanym i lekkomyślnym… by iść w góry pod namiot bez odpowiedniego sprzętu?! A wiemy… Trzeba mieć nieźle zakręcone w głowie, kochać ryzyko i spontaniczne decyzje 😛

Continue reading „Kosowo, Peja, Góry Przeklęte i Jezioro Leqinat, Czyli Spontaniczny Nocleg w Górach!”

Rumunia w Chmurach, czyli Trasa Transfogarska i Transalpina.

    Wracamy do naszych wspomnień z wycieczek sprzed lat… No może nie przesadzajmy – w Rumunii byliśmy w wakacje 2015 roku. Żadna prehistoria xD Coś tam jeszcze pamiętamy, posta skleimy 😛 W każdym razie opisaliśmy już piękno wszechobecnego folkloru w północno-zachodniej części kraju (klik) oraz uderzyliśmy w temat Siedmiogrodu, ale tak bardziej od strony urbanistycznej (klik). Dzisiaj przechodzimy do konkretów 😛 Zobaczycie prawdziwe piękno Karpat i to, co się w nich kryje… Czyli podniebne trasy (Trasa Transfogarska, inaczej znana jako Trasa Transfogaraska oraz Transalpina). Dodatkową (jednakże równie ważną atrakcją!) jest Zamek Poenari…

Continue reading „Rumunia w Chmurach, czyli Trasa Transfogarska i Transalpina.”

Wiedeń.

    Niecałe 3 dni. Tyle mieliśmy czasu na poznanie uroków pewnego wspaniałego miasta… Wiedeń. Czy to za dużo, a może za mało? Co warte było zobaczenia, a co w sumie mogliśmy sobie darować? Belweder, Budynek Parlamentu czy Katedra św. Szczepana to dopiero początek przygody. Trzeba jeszcze znaleźć czas na Dom Hundertwassera czy Park Rozrywki Prater. Taaaak, Wiedeń ma dużo do zaoferowania. Żywimy nadzieję, że nasze szybkie podsumowanie wyjazdu pomoże Wam zaplanować kilka dni w pięknej austriackiej stolicy.

    Wypad miał miejsce w kwietniu 2013, był to nasz przystanek po drodze do Turcji (wszystkie posty tutaj – klik). Startowaliśmy pociągiem z Wrocławia, gdzie wówczas mieszkaliśmy, potem mały przystanek w Katowicach, kiedy to spotkaliśmy się ze starą znajomą i znowu w drogę. Tym razem już prosto do Wiednia zabrał nas PolskiBus. Podróż męcząca, niewygodna, autobus okropnie zatłoczony (w końcu każdy jechał na majówkę), ale TANIO xD Zapłaciliśmy jakieś grosze… Nie pamiętamy ile, ale na pewno sporo poniżej 100 zł za 2 osoby w 2 strony… Chyba 60zł… Pewni nie jesteśmy. Finał taki, że zmęczeni i totalnie obolali dotarliśmy do Wiednia około godziny 6 rano.

Continue reading „Wiedeń.”

Balijskie plaże I… Hinduska ceremonia żałobna.

    Czas porzucić okolice UBUD (oraz wszystkie przygody z tym miejscem związane – dzień 3 część 1 i część 2) i powoli ruszyć dalej celem odkrycia innych tajemnic wyspy. Nasz dzień nr 4 ma upłynąć pod znakiem plażowego lenistwa. Oczywiście na drodze ku szczęściu stanęły nam korki i ślamazarnie powolny ruch samochodowy. Ach Bali… Dodatkowo pogoda nie budziła naszych nadziei. Kiedy jednak pokonaliśmy zabójczy dystans niecałych 40 km chyba w 2 najdłuższe godziny w naszym życiu, okazało się… że tutaj pogoda jest idealna, cudowna, wyśmienita, PLAŻOWA!!! 😛 Humorki się poprawiły, czas na poszukiwanie niebiańskich plaż!

Continue reading „Balijskie plaże I… Hinduska ceremonia żałobna.”